.

10 marca 2016

Przeszłość się kurczy, ale nigdy nie opuszcza

"   Niektórzy wiedzą, że bez przeszłości nasze życie jest niczym. W pewnym momencie wszyscy musimy wybrać, czy wrócić do tego, co już znamy, czy też zrobić coś zupełnie nowego. Trudno zapomnieć o przeszłości. Kształtuje nas, wpływa na nasze wybory. Nasza przeszłość powraca nie raz. Trzeba pamiętać, że czasem najważniejszą częścią naszej przeszłości jest to, czego dokonaliśmy właśnie dziś.   "

Przeszłość kreuje, przeszłość kieruje i niekiedy decyduje. Powiedzenie, co zdarzyło się w przeszłości -zostaje w przeszłości nie zawsze się sprawdza. I na nic rady typu "zostaw to, to już było!". Zazdroszczę ludziom, którzy myślą w ten sposób. Nie jest łatwo mi zostawić tego, co już było. Moje myśli powracają do spraw sprzed roku, trzech, czasem nawet cofam się o dwanaście lat wstecz. Widzę przed oczami puste pokoje domu, świeżo pomalowane ściany, welon mojej mamy -który strasznie mnie fascynował i słonia, fioletowego z różowymi uszami, dużymi oczami. Cofam się bardziej. Jest lato, ciepły dzień, czyste niebo. Widzę cegły, murarzy i pamiętam, że leciało radio. Rozglądam się wokół, obserwuję przyszłych sąsiadów. Zapoznaję się z pewną dziewczynką, starszą o dwadzieścia cztery miesiące. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będziemy przyjaciółkami, a po kilku latach wrócimy do statusu nieznajomych. Kilka lat do przodu. Jestem w swoim pokoju, przeglądam Internet, pocztę, widzę interesujące zdanie. I zakładam swojego pierwszego bloga. Kilka miesięcy później jadę do swojej chrzestnej. Tradycyjnie kupujemy ulubione jedzenie w ulubionym sklepie. Spędzamy wspólnie czas, rozmawiamy, wymieniamy się zdaniami. Jeszcze byłam mała, tematy nie kręciły się wówczas wokół rachunków, problemów, psychologii. Grałyśmy często w Eurobiznes i w karty, które jeszcze mam w pudełku. Przeszłość się kurczy. Widzę siebie w sobotnie południe w kuchni, piekę ciasto. Serek mascarpone, kruche ciasto, truskawki, cienkie ciasto... Nie muszę mówić, że był to niewypał kulinarny. Nie lubię serka mascarpone, jest mdlące, tłuste i nie wiem, jak tego można używać w kulinariach w ogóle! Sobotnie ciepłe nieprzyjemne samotne południe. Nie byłam sama w domu fizycznie, ale w atmosferze było można wyczuć, jakby było inaczej. Po sobocie przychodzi niedziela. Rok, może dwa lata później w niedzielę: ciepła niedziela, próbuję czytać książkę Sparksa, kiedy zdałam sobie sprawę, że oglądałam film na jej podstawie. Próbuję, ale nie potrafię i odkładam ją na bok. Nie potrafię czytać czegoś, co już oglądałam czy słyszałam, jak się potoczą losy bohaterów. Wzięłam się za niemiecki. Pamiętam to doskonale, bo dodałam zdjęcie na Instagrama, które usunęłam całkiem niedawno ze względu na małe "czyszczenie śmieci". Uczyłam się na rozłożonym kocu pod drzewem. Z tego okresu myśli przenoszą mnie do Piotrkowa. Zgubiłam się w tym przeklętym mieście! Serio, bywałam tam często, ale to było kilkanaście lat temu, kiedy nie obchodziły mnie ulice ani kierunki, bo takie rzeczy nie interesują dziecka, które ma pod ręką dorosłego. Zgubiłam się, ronda mi się poplątały. Przeklęte ronda i pogoda, kiedy to zaczęło wiać, a ciemne chmury zbierały się nad miastem. Ciocia obawiała się o mnie, już chciała wysyłać taksówkę po mnie. A ja spokojnie wracałam z sesji i to w sukience, rozpuszczonymi włosami, jakbym szła na coś poważnego. Nie muszę mówić, że każdy rzucał na mnie wzrokiem, co wprawiało mnie w zróżnicowane, niekiedy głupie odczucia. Tak czy inaczej wróciłam bezpiecznie, odnalazłam się i znalazłam się na osiedlu przez burzą, mega burzą! Zgubiłam moje przeciwsłoneczne okulary tylko. A cholernie je lubiłam! Kolejne, które kupiłam, już nie były takie... Przenoszę się dalej. Jestem w swoim mieście, mam widzieć się z osobą, która zajmowała moje myśli przez cały tydzień, jaki mnie nie było. Kilka godzin potem dzwonię do przyjaciółki, mówię jej, że nic z tego, że to nie to, że było dziwnie, że.. ojeny! Było okej, ale tylko okej. A okej nie zadowala. Parę miesięcy potem ona pociesza mnie, a ja tracę kolejną część siebie przez kolejny zawód życiowy. Potem staram się wrócić, staram się być w porządku i udaje się. Jest okej i tym razem okej mnie zadowala. Przeszłość  się kurczy. Noc nocowania, nie, to był Sylwester. Razem z dziewczynami gotujemy w kuchni, kiedy słyszę dzwonek. Zdziwiona idę do wejścia, otwieram drzwi i widzę je przede mną. Decydujemy się na film, ale dopiero po północy, bo wcześniej wychodzimy. Szaleństwo, prawda? Wielkie. Oglądamy film, a moja przyjaciółka poucza mnie, bym zostawiła ten telefon i romanse (zazwyczaj mówi tak, kiedy widzi, jak z kimś piszę). Mówię jej, że dobrze. Tymczasem dzwoni do mnie ktoś, a ja odbieram pozostawiając w tle jej pouczenia, denerwując ją przy tym, że nie obejrzy tego filmu. To było zabawne, lubię jej miny wówczas i "gadki szmatki". Rozmawiam z nim i kurczę, czuję, że żyję, że jest lepiej i cieszę się. Wiecie, ile osób możecie spotkać przez przypadek w zwykłym markecie, na zwykłej ulicy? Nie wiem, ale mnie się to zdarzyło. Śmieszna sytuacja na marginesie. To był pierwszy i zarazem ostatni telefon od niego. Pisaliśmy codziennie, co było mi na rękę, ponieważ nie lubię rozmawiać przez telefon. Po prostu. Przenoszę się kilka dni potem, spotykam się z kimś, kto miał wpływ na rysy przeszłości i chce wkroczyć w przyszłość. Przeszłość się kurczy. Jestem na sali sądowej. Słucham wszystkich kłamstw, krzywych prawd, naciąganych wypowiedzi i skrzypienie ławki. Wychodzę z dzięki Bogu, że nie muszę już słuchać po raz czwarty tego samego w kółko. Sale sądowe są nudne, a Ty nie idziesz po sprawiedliwość, ale po decyzję. I żeby nie było zbędnych pogłosek, robiłam za publiczność. Jednakże czasami przykro się na to wszystko patrzy. Przeszłość maczała w tym palce, a skutki się przytrafiły. Przeszłość się kurczy. Jestem w momencie, kiedy byłam w totalnej rozsypce. To był jeden z tych najgorszych z najgorszych. Leżałam w ciemnym pokoju, przepłakałam cały dzień i następny dzień, a moja mama nie wiedziała co robić. Wyobrażacie sobie, że jesteście mamą i nie wiecie, jak pomóc swemu dziecku? Jeśli ta osoba nie potrafi Ci pomóc, to kto może... Wrażliwiec indywidualista sam to pokona. Przeszłość się kurczy. Widzę zmartwioną przyjaciółkę. Przeszłość się kurczy. Widzę zamyśloną matematyczkę. Przeszłość się kurczy. Widzę istotę o rozmiarach fasoli. Będę starszą siostrą, dużo starszą. Przeszłość się kurczy. Widzę kartkę do wypełnienia. Przeszłość się kurczy. Widzę swój dowód. Przeszłość się kurczy. Widzę samochód, którym zaraz będę jechać. Przeszłość się kurczy. I widzę... Nic nie widzę. Na dzień dzisiejszy przeszłość się ulitowała, a ja przywitam jutro dzisiejszy dzień w wspomnieniach.
Zmierzam do celu całego postu. To nie tak, że nie możemy żyć bez przeszłości. To ona nie może żyć bez nas. Każdy dzień ma swoje życie, trwa ono dwadzieścia cztery godziny i umiera wraz z następnym. To jak go przeżyjemy jest zależne nie wiem, od czego. Na pewno nie od nas samych, bo szczerze w to nie wierzę. Nie tylko my wpływamy na to co jest tu i teraz. Przeszłość nas kreuje i wierz bądź nie, wpływa na nasze wybory i teraźniejszość. Nieporozumienie z przyjaciółką rodzi kłótnię i niepotrzebne nieprzyjemne uczucie, egoizm, niestałość i zagubienie niekiedy kończy się rozstaniem dwóch osób, niedomówienia, brak zaufania, sprzeczność oraz złe wybory skutkują rozwodami, miłość daje nowe życie. Przeszłość ma swoje rysy w teraźniejszości. Ma zamiary i lubi się powtarzać. I bywa, że jesteśmy zagubieni. To nic złego. Każdy może się zgubić w zgiełku tego wszystkiego. Najlepsze, czego mogę wam życzyć, to abyście nie dali jej się zepsuć.
Miłej przeszłości!

3 komentarze:

  1. Anonimowy11:34 AM

    No powiem Andzia ze zajebiste jest to co napisałaś, bardzo mi się to podobało. Czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy11:38 AM

    Przykro mi z tego powodu, jak czytałam Twój post to aż sie popłakałam, ale nie ma co sie załamywać, trochę wiary w siebie. Pomysł ze masz osoby które są z Tobą jak np przyjaciółki. Niektórzy ich w ogóle nie maja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy8:34 PM

    Masz niesamowity talent do pisania. Kiedy czyta się twoje posty to naprawdę... coś niesamowitego! Nie przestawaj, bądź zawsze i wszędzie sobą, bo taka jesteś najlepsza! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.