14 maja 2016

Nie każdy dzień jest wygrany

Jak rozpoznać, że to będzie zły dzień? Skąd wiedzieć, którą opcję lepiej wybrać, jeśli faktycznie jest jakiś wybór? Budzisz się rano, podnosisz powieki i wszystkie komórki w mózgu mówią Ci, że coś jest nie tak. Takie jakby przeczucie. Podnosisz delikatnie swoje ciało za pomocą wszystkich mięśni oraz kości i patrzysz. Spoglądasz na zegar, okazuje się, że jest później niż być powinno. Opadasz na poduchy wypełnione lekkim pierzem i myślisz sobie, że nic się nie stało. Na razie. Bo wiesz już jednocześnie, że ten dzień będzie stracony albo wygrany.

Po chwili wstajesz, robisz swoje, kawa, przeciągnie rzęs, poprawienie włosów i tak, robisz swoje, wychodząc na zewnątrz do świata. Do szkoły czy do pracy, uczelni, wszystko jedno... Zajmujesz się tym, czym powinieneś. Robisz to, co niekoniecznie chcesz robić. Godziny ciągną Ci się w nieskończoność, a jedyne o czym myślisz, to dom. Cztery ściany, podłoga i sufit może dać Ci więcej szczęścia niż jakakolwiek inna rzecz. Ale siedzisz tam gdzieś, robisz coś tam i tak mija kilka godzin. Wracasz do domu. Wiesz już, że nikogo nie ma. Okej, nie ma w tym nic złego. Pociągasz za klamkę, drzwi zamknięte. Myślisz o kluczach, przekopując torebkę. No tak! Nie ta torebka, brak kluczy, zostały w tej innej czarnej. Cholera. Dzwonisz, czekasz. I czekasz. Patrzysz w niebo,  przy okazji się z kimś pokłócisz przez wiadomości tekstowe. I tak mija niecała godzina. Ale ta godzina była ziarenkiem piasku z całej plaży. Najgorsze przychodzi później, zawsze. Trening pomaga wyzbyć się złości, zdenerwowania. Możesz wyrzucić z siebie wiele. Burpees pomagają. Jednak pozbędziesz się jednego problemu, pojawia się drugi. To stracony dzień. I już wiesz, że taki będzie, dopóki nie zamkniesz powiek, nie zaśniesz i nie pozwolisz sobie, by się męczyć dalej. Chandra, humory, poczucie niewiedzy, przychodzą chmury w pewnym momencie i trudno starać się o słońce, kiedy od Ciebie ucieka. Nie może być tęczy bez deszczu. Gorzej, jak pojawia się burza. Stracony dzień to przegrana. Stracony dzień to zamykanie się na świat i stąpanie po krawędzi.
Nie każdy dzień jest wygrany. Nie każdy jest wyjątkowy. Mamy trzysta sześćdziesiąt pięć dni do wykorzystania, lepiej lub gorzej. Czasami tak już jest... Budzisz się i wiesz już, że będzie dobrze albo źle. Czasami sypie się coś dopiero potem, ale czasami warto spróbować pozbierać, to co się rozsypało. A czasami nie warto. Mamy prawo do gorszego dnia. I nie nawiązuję tego tekstu do piątku trzynastego, który był wczoraj. Mówię ogólnie. Bo jak na ironię, trzynasty był szczęśliwy dla mnie. To dwunasty kopnął mnie i pozbawił jakiegokolwiek życia w sobie.  Możesz zamknąć oczy, uciec, schować się, zostać samemu. Bo MOŻESZ. Możesz zamknąć oczy na rzeczy, których nie chcesz widzieć, ale nie możesz zamknąć serca na rzeczy, których nie chcesz czuć. Po prostu nie możesz...

10 komentarzy:

  1. Tak, mamy 365 dni, ale wszystko zależy od nas. każdy dzień może być dobrym dniem, trzeba tylko chcieć!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądrze napisane. Dla mnie również piątek 13-tego okazał się dniem szczęśliwym. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to prawda. Czasem zdarzają się gorsze dni. Ważne by iść dalej. Pozdrawiam i piękne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. każdy dzień może być dobry, wszystko zależy od nas samych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czasami jak wstaję to czuję, że to nie będzie udany dzień i zawsze się spełnia ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kiedyś usłyszałam dobry tekst - "to tylko zły dzień, a nie złe życie" ;) A więc każdemu taki dzień się przydarza i ... mija :) Bo to tylko 24 godziny, jak tak na to obiektywnie spojrzeć. A później znów wychodzi słońce i chce nam się śmiać do nieba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne zdjecie :) Cudownie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale masz piękną sukienkę !! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.