.

30 listopada 2015

Szalenie beztroskie, trochę delikatniej

Doskonałość jest zimna i boi się zbliżenia. Na dniach wybrałam się na spacer o poranku, właściwie to nie było tak wcześnie, ale i tak wyszłam z domu. Ruszyłam się, nie mogłam wysiedzieć w czterech ścianach, nawet jeśli miałam chwilami nogi z waty. Byłam wtedy trochę chora i nie czułam się najlepiej, ale dłużej nie mogłam odpoczywać i gapić się w sufit. Wzięłam więc aparat, mojego towarzysza od dobrych trzech lat. Chwyciłam rękawiczki, narzuciłam płaszcz i odziałam się szalikiem. Szłam przed siebie w stronę lasu i wdychałam zimne powietrze. Ciężkie, bo czułam je w płucach i szorstkie, bo drażniło moje gardło. Migawka poszła w ruch. Gapa ze mnie! Znowu zapomniałam ustawić czułość iso. Ujęcia nie spodobały mi się w ogóle, wyszły nijak. Po chwili zrobiło mi się zimno. Wiatr wiał tego poranka bardzo, a ja nie wzięłam ze sobą czapki. Nie dbam o zdrowie można powiedzieć, ja nazywam to trochę delikatniej. Hartuję się. Co chwilę przejeżdżał obok jakiś samochód. Kilka lat temu tak nie było. Opuszczoną ulicę wypełniali ludzie, którzy wybierali się nad wodę w upalne lato. Pamiętam samą siebie, jak ją deptałam bladymi stopami z dużym dmuchanym krokodylem pod pachą. Nabierałam wszystkie dzieciaki nad zalewem, że on jest prawdziwy! Niektórzy byli naprawdę łatwowierni, jak to dzieci... Stojąc chwilę w miejscu, trzymając ten aparat, obserwowałam  barwne słońce i w pamięć uderzyło właśnie to wspomnienie. Wspomnienie lata szalenie beztroskiego, kiedy jako dziecko patrzyło się na świat zupełnie inaczej.





4 komentarze:

  1. Zrobilas cudowne zdjęcia *.* . Ja tez nienawidzę siedzieć cały czas w domu nawet jak jestem chora!

    U mnie post z pomysłami na świąteczny prezent! Zapraszam :*
    MÓJ BLOG-KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami niedoskonałość bywa cudowniejsza od doskonałości, gdy nie staramy się być najlepszym, a po prostu czerpiemy radość z tego co robimy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia wcale nie są takie złe. Przynajmniej moim zdaniem. Ja mam tak samo. Rzadko mam okazję wyjść na spacer po okolicy, jednak gdy już się za to zabiorę, nie mogę odgonić od siebie wspomnień. Widzę dokładnie wszystkie te zdarzenia, kiedy za dzieciaka biegałam po tych samych lasach...

    http://p-ann.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.