.

15 września 2017

O wielkich zmianach decydują małe epizody

Pamiętam ten pewien dzień, miałam podjąć szybką decyzję. Do której ciotki chciałam jechać i zostać tam, rodzice nie potrafili się wtedy dogadać. A mama uznała, że tak będzie lepiej. To była akurat łatwa decyzja. Wybrałam ją, tą dla której byłam jak jej własna mała dziewczynka. Pamiętam ten pewien wieczór, kiedy stałam przed pewnym wyborem za ciężkim dla mnie wtedy, wtuliłam się w ramiona dziadka. Tego wieczoru wybrałam jego ciszę i zrozumienie. Słowa jego koiły każdy mój zszarpany nerw. A łzy chłonęła jego koszula. Innego dnia stałam przed wyborem szkoły. Liceum czy może technikum? Liceum. Nie najgorzej, gorzej z wyborem profilu, jaki wybrałam. Dzień, kiedy zdecydowałam się na zapisanie na kurs prawa jazdy. Nie lubiłam jeździć samochodem, nie chciałam, ale wiedziałam, że muszę, że przeboleję a kawałek plastiku ułatwi kilka spraw. Dzisiaj inaczej na to patrzę. Inną decyzją był wybór przedmiotów na maturze z poziomu rozszerzonego. Trochę się namęczyłam, gdy co chwilę biegałam na salę. Pamiętam ten wieczór, kiedy zdecydowałam -wyjdę z nim, spędzę godzinę może dwie. Przeciągnęło się. Pamiętam, kiedy zdecydowałam, że to jest coś, w co chcę brnąć, ale nie podjęłam niestety już decyzji, by to zakończyć, kiedy przestało być miło. Dzień pamiętam, kiedy zdecydowałam się sięgnąć po tą książkę. Decyzję, kiedy przekroczyłam próg kościoła w środku tygodnia. Wiecie do czego dążę? Z pewnością nie do tego, aby uświadomić Wam, jak świetną mam pamięć do wydarzeń. Do czegoś zupełnie innego. Do decyzji. I do wielkich zmian, jakie powodują. Od decyzji do związku. Od decyzji do szkoły. Od decyzji do życia. Do rodziny. Do kariery. Do rzucenia wszystkiego w cholerę i wybrania się w podróż dookoła świata czy dookoła... swojego miasta. Do marzeń!

13 września 2017

Praca nad sobą to jedyna pewna robota w życiu

Najbardziej ograniczające w moim życiu było czekanie na kogoś, kto mnie dopełni. Nie będę szukać potwierdzenia wartości w oczach mężczyzn. Nikt nie urodził się po to aby nadać memu życiu sens. Tylko ja mogę to zrobić.
Usłyszeliście może kiedyś słowa beze mnie nie dasz rady, ten pomysł jest beznadziejny, Ty się nie nadajesz ? Powiedziałeś sobie kiedyś jeeny... ale moje życie jest bez sensu! ? Znasz to uczucie czekania na to coś? Coś fajnego, ekscytującego, niebanalnego? Pewnie choć raz czekałeś na potwierdzenie swojej własnej wartości. Coś w stylu trzy razy tak -przechodzisz dalej czy trzy razy nie -odpadasz. Mówiąc jestem taka brzydka, czekałaś aż ktoś obok Cię doceni i zaprzeczy. Coo, Ty brzydka? Proszę Cię, dziewczyno! Niestety, to puste koło. Niestety, nie każdy człowiek jest tak empatyczny. Niestety, to wszystko jest, ale na krótką metę. Miło jest usłyszeć coś miłego, miło kiedy ktoś stara się podbudować Twoje przekonanie do siebie, ale będziesz potrzebować więcej i więcej. A nikt nie da Ci tyle pewności siebie, odwagi oraz własnych wartości jak Ty sam. To Ty nadajesz życiu smaku. Najbardziej ograniczające w życiu jest czekanie. Każdy zbyt długi postój niesie w dół. Nie pniesz się ku górze. Praktycznie też się nie cofasz, jednak czy na pewno? Gdybyś kiedyś miała los na loterii i wybór własna wartość czy dopełnienie osobowości, co byś wybrała? 

29 sierpnia 2017

Bóg w Wielkim Mieście

Kogo spotkasz w wielkim mieście? Mało istotne, czy mieszkasz w wielkim mieście czy jesteś tu z powodu pracy, rodziny czy zwyczajnie dla rozrywki. W wielkim mieście trudno się ukryć i jeszcze trudniej nie minąć się z odmiennymi charakterami. Na ulicach wielkiego miasta mijasz ludzi, wymieniasz czasem przelotne spojrzenia, drobne gesty w pośpiechu przestają mieć znaczenie, chyba że spotkasz znajomego czy wykładowcę. Szybkie dzień dobry i każdy rozchodzi się w swoim kierunku. W wielkim mieście być może poznasz niebawem nową przyjaciółkę, może nawet męża. Na wszystko jest czas i szansa, okazja do wychwytania. W mieście spotkasz samotnego pana z siwymi włosami, dziecko z kręconymi włosami w kolejce po gofry, biedaka w obdartym płaszczu. Wielkie miasto jest na tyle wielkie, by zmieścić każdego. W wielkim mieście łatwo się pogubić. O tyle dobrze, że są Mapy Google, które wskażą docelowe miejsce, do którego dążyłeś, tak żadna mapa nie wskaże Ci tego, czego naprawdę potrzebujesz i czego rzeczywiście szukasz.

12 lipca 2017

Drogi Mężczyzno... Ona chce Cię prawdziwego

Kiedyś podczas rozmowy zupełnie nieprzypadkowo zarzucił mi pewien znajomy feminizm. I o ile nie do końca dobrze mnie znał, bo tylko tyle na ile sama mu pozwoliłam, to wiadomo, że się pomylił. Oczywiście po chwili z uśmiechem zarzuciłam, że to nieprawda, on ze śmiechem dążył do swojej racji. Lubiłam stawiać sprawy jasno, riposty same pchały mi się za często na język, byłam (i nadal jestem) szczera i trochę miałam w sobie indywidualistkę. Może to go zmyliło z tropu. Feministka ze mnie żadna, preferuję po prostu sprawiedliwość płci.  Kobieta nie jest gorsza, jeśli coś tam i mężczyzna też nie musi być gorszy, o ile coś tam coś tam... Wiecie, wszyscy są równi i te sprawy. Żadna płeć nie jest gorsza od drugiej, o ile zachowujemy się fair wobec siebie. Naprawdę fair, a nie jakieś tam małe oszustwa na boku i niedopowiedzenia wiszące w powietrzu. I tak pewnego wieczoru, wyszłam z dziewczynami, bo chciałam odreagować, co męczyło wewnętrzną mnie. Skończyło się tak, że jedną z przyjaciółek odprowadziłam do domu. Było już bardzo późno, wracałam sama przez pół miasta. Pamiętam obraz ulicy i ciepłą barwę lamp. Czasem jakieś auta mnie wymijały. I najśmieszniejsze jest to, że normalnie powinnam wrócić do domu po około dwudziestu minutach, wróciłam znacznie później. Wyminęłam kilku znajomych, odmówiłam podwózki czy tego browara przy wschodzie słońca, chciałam być fair. Sama z siebie. No i był wczesny poranek, nie miałam ochoty na nic. I wróciłam w końcu do tego domu z uczuciem pustki, a zarazem zamieszania. Ku mojemu zaskoczeniu, ujrzałam ich dwóch. Palili papierosy na tarasie w ogrodzie. Dym unosił się w górę. Usiadłam obok i zaczęłam rozmowę. Z tej rozmowy dość prostej, doszliśmy do tematu na czasie. Moich rozterek sercowych i ogólnych myśli o facetach. Rozumiecie? Bo ja nie. Nie rozumiałam wtedy facetów, nie żebym kiedykolwiek ich zrozumiała, ale poznałam jeden wyjątek.  I był tak wyjątkowy, że trudno było go czasami rozgryźć. Rozmawiałam więc o facetach z facetami, dorosłymi już, więc mieli jakiś bagaż życiowych porażek i sukcesów. Oczywiście z nami, kobietami. I przechodząc do głównego tematu tego postu, zdałam sobie wtedy sprawę, po czwartej nad ranem, z jednej ważnej rzeczy.