.

29 sierpnia 2017

Bóg w Wielkim Mieście

Kogo spotkasz w wielkim mieście? Mało istotne, czy mieszkasz w wielkim mieście czy jesteś tu z powodu pracy, rodziny czy zwyczajnie dla rozrywki. W wielkim mieście trudno się ukryć i jeszcze trudniej nie minąć się z odmiennymi charakterami. Na ulicach wielkiego miasta mijasz ludzi, wymieniasz czasem przelotne spojrzenia, drobne gesty w pośpiechu przestają mieć znaczenie, chyba że spotkasz znajomego czy wykładowcę. Szybkie dzień dobry i każdy rozchodzi się w swoim kierunku. W wielkim mieście być może poznasz niebawem nową przyjaciółkę, może nawet męża. Na wszystko jest czas i szansa, okazja do wychwytania. W mieście spotkasz samotnego pana z siwymi włosami, dziecko z kręconymi włosami w kolejce po gofry, biedaka w obdartym płaszczu. Wielkie miasto jest na tyle wielkie, by zmieścić każdego. W wielkim mieście łatwo się pogubić. O tyle dobrze, że są Mapy Google, które wskażą docelowe miejsce, do którego dążyłeś, tak żadna mapa nie wskaże Ci tego, czego naprawdę potrzebujesz i czego rzeczywiście szukasz.


Ona - Katarzyna Olubińska, dziennikarka programu Dzień Dobry TVN. Autorka bloga "Bóg w wielkim mieście". Opowiada o swojej drodze do Boga, pięknie małych gestów, celebracji życia. Rozmawia z gwiazdami pierwszego formatu o sprawach, wobec których wszyscy jesteśmy równi: o miłości, przyjaźni, strachu, cierpieniu, śmierci, rodzinie, karierze, marzeniach, szczęściu. Co się zmienia, gdy najważniejsze wydarzenia życia przeżywa się razem z Bogiem?
Jechałyśmy samochodem. Nagle książkę wyjęła książkę z torebki i podarowała mi ją ze słowami, że wzięła ją w razie czego, bo czuła że będzie mi potrzebna. Wiecie jak to jest, przyjaciółki dostrzegają, że coś jest nie tak. Ona akurat jest w tej roli jeszcze lepsza, bo zauważa wszystko w oczach. Byłam neutralnie nastawiona do tej książki. Kiedy wróciłam do domu położyłam ją na biurku i nawet miałam chęć wziąć się za jej czytanie, ale jakoś nie potrafiłam. Leżała i czekała na mnie z jakieś cztery dni. Kiedy pierwszą stronę zaczęłam czytać, na zegarze wybiła dwunasta może pierwsza w nocy. Nie wiem, czy może byłam rozchwiana emocjonalnie, bo dużo przykrego zaczęło się dziać w moim życiu czy coś we mnie pękło, ale z każdym słowem autorki zaczęłam się utożsamiać. To trochę tak, jakby czytała mi w głowie albo jakbyśmy były jakimiś siostrami. Wiem, że może to zabrzmieć zabawnie, ale nie wiem, w jaki sposób mogłabym inaczej to wytłumaczyć. W każdym bądź razie w tej książce zobaczyłam część siebie samej i to mnie tchnęło do każdej kolejnej strony. W książce znajdziesz kilkanaście różnych wywiadów ze znanymi ludźmi. Każdy z nich opowiada o swojej drodze do wiary, o miłości Boga i o tym, że nie zawsze było łatwo. Bo najpiękniejsze wymaga czasu, zawsze sobie powtarzam. Myślę, że każdy ale to dosłownie każdy znajdzie tam coś dla siebie. Niektórzy być może przeszli przez hazard, niejedni stracili bliską osobę tracąc przez to wiarę w Niego, zapewne nie tylko ja spotkałam mężczyznę w dziurawym płaszczu który żądał pieniędzy niby na obiad, kiedy to rzeczywistość była całkiem inna... Świat nie jest idealny, ale łatwiej płacze się w wyrozumiałym i zawsze stałym towarzystwie. I przyjemniej celebruje się najpiękniejsze chwile w dobrym towarzystwie. W towarzystwie Boga. Przypomniałam sobie, że tak naprawdę on zawsze jest i nawet kiedy go nie widzimy, jesteśmy świadkami Jego znaków. 
Przejdźmy do wykonania książki. Okładka jest utrzymana w pudrowym różu, a tytuł ozdobiony subtelną czcionką. Estetyka jej wykonania naprawdę mnie ujęła. Jej wnętrze jest jeszcze bardziej urokliwe. Jako blogerka i miłośniczka zdjęć moją uwagę przykuły fotografie. Są delikatne, barwne, wyraziste -takie, jakie lubię. I takie, jakie przykuwają największą uwagę i najbardziej cieszą oko.
Bóg w Wielkim Mieście to książka, do której chce się wracać. To książka subtelna, czasami wręcz intymna, bo mieści w sobie wiele uczuć.Jest to przede wszystkim książka ciepła i mądra, taka, która mi pomogła i niekiedy nawet rozbawiła. Każda strona nasyca nowymi odczuciami, a z drugiej strony daje do zrozumienia, że to bardzo osobista pozycja. 
Tak się skończyło, że każda z nas, moich przyjaciółek, miała w ręku Boga w Wielkim Mieście. Tak się szczęśliwie skończyło, że każda z nas przeczytała i żadna nie żałowała. Teraz każda ma swój egzemplarz na półce. Prócz mnie, ale chwileczkę... wysyłki trochę trwają ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.