.

28 stycznia 2017

DRZEWA DO NIEBA, A NIEBO CZYSTE


Zaśmiałam się z lekką ironią. Jesteś, a więc musisz minąć. Miniesz, a więc to jest piękne. Styczeń mi minął w błyskawicznym tempie. Ledwie widziałam te szalone fajerwerki na ciemnym niebie, ledwie przebrnęłam przez dwadzieścia osiem dni, a teraz zbliżam się do końca miesiąca. Czas płynie szybciej, gdy jest on wypełniony po brzegi - zupełnie jak mój. To był intensywny styczeń, chociaż nie ukrywam, że przyjemności nie brakowało. Studniówkowe szaleństwo, a później dwa tygodnie ferii. Miałam czternaście dni na uporządkowanie spraw, jakie mi krążyły po głowie w ostatnim czasie. I dałam radę, po części. Najważniejsze, najbardziej wyczekiwane -zrobiłam. Przełamałam się do lekarzy, postanowiłam wziąć w swoje ręce moje zdrowie. Załatwiłam inne rzeczy, upiekłam ciasta po tak dłuuugiej przerwie. Jakoś do gotowania mi ostatnio się nie śpieszy i wcale nie mam ochoty, nawet dla siebie. Odkryłam w dodatku piękne, zaciszne miejsce! Całkiem przypadkowo, z ciekawości. Nie wiem, jak będzie tam latem, dowiem się niedługo tego, ale zimą jest... Jest naprawdę zapierające wdech w piersiach. Najbardziej ucieszyła mnie ta cisza, spokój i ten widok. Wysokie drzewa pokryte śniegiem. Drzewa do nieba. A niebo czyste. Kręta ścieżka z uliczkami po drodze. I nie wiem do końca jak to nazwać, bo nie studiuję podręcznika od geografii, ale takie jakby pagórki. A kiedy już tam wejdziesz, masz widok na jeszcze więcej drzew. I masz szansę patrzeć z góry. To właśnie te chwile były wyjątkowe w środę. Korzystając z czasu wolnego, udało mi się zobaczyć z... moją przyjaciółką Agatą! W końcu się spotkałyśmy, wygadałyśmy i wyśmiałyśmy. Za te wszystkie stracone dni. Żadne osoby nie zastąpią Ci przyjaciół, bo to jedni z niewielu ludzi, których możesz sobie sam wybrać i dopuścić do swojej prywatności, do siebie samego. Urządziłyśmy więc ladies night. Na same wspomnienia o tym, chce mi się tylko i wyłącznie śmiać, a czasami zakrywać twarz. Lampka wina, pogaduchy i kobiety -to czasami jedyne, czego inne kobiety potrzebują. 
Ten czas wykorzystałam maksymalnie. Czasem zdarzały mi się leniwe dni, bo i takich chcę. Chcę czasem boyfriendów i luźniej koszuli, innego wieczoru myślę tylko o wystrojeniu się i ruszeniu do przodu z najlepszymi. Czasami chcę spędzić czas przy moim serialu, śpiewając, czasem chcę być cicho -bo to nie najlepszy czas do rozmowy ze mną. Staram się pogodzić wszystko i dbać o kota. Czas jest tylko nasz i tylko my możemy go zaplanować. Więc skoro on tak szybko ucieka, skoro tak nam umyka -dlaczego nie zaplanujesz go właściwie?
Miłego dnia! 

21 stycznia 2017

Strzał w dziesiątkę

Długo zbierałam się za napisanie tego postu. Nie ukrywam, że ostatnio brakowało mi czasu, a kiedy jednak miałam go więcej, wykorzystywałam go zwyczajnie na odpoczynek. Nie miałam okazji złożyć Wam życzeń noworocznych ani zrobić podsumowania 2016-ego jak to zrobiła większość blogerów. Długo mi zajęło, aby postukać w klawiaturę. Długo... Ostatnio jednak tak wiele się działo, że sama czasami nie ogarniałam tego wszystkiego. Sprawy prywatne, liczne załatwiania, moja studniówka, lekarze, ja. 2016 się zakończył, a wraz z nowym rokiem przychodzą nowe plany i nowe nadzieje. Mam nadzieję, że ten rok mnie zaskoczy. I mam nadzieję, że będzie się dużo dziać, co z pewnością na to wskazuje. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że nienawidzę bierności. Nie liczę na najlepsze, ale na co najmniej dobre. Mam nadzieję również, że wrócę tutaj ze zdwojoną siłą i zatrzymam Was na moment. Mam nadzieję, że ten rok będzie strzałem w dziesiątkę. Czego życzę i Wam. Pomyślności, szczęścia i trafnych wyborów!
Do zobaczenia w następnym poście!