.

20 listopada 2016

ZGADNIJ, KOCHANIE, O CZYM MÓWIĘ

Zgadnij, kochanie, o czym mówię. Trwa kilka pięknych lat, które mijają się jak najlepsze samochody w rallycrossie. Mijają i uciekają Ci na beztroskich miesiącach, tygodniach. Marzysz dniem, myślisz nocą. Wyciskasz z niej to, co najlepsze. Bawisz się, zarywasz noce, odsypiasz w dzień. Dziewiąta rano nie ma znaczenia już. Kawa nie smakuje tak dobrze. Nic nie smakuje dobrze po wczorajszych trunkach. Jedynie pościel jest jak ukojenie, tulisz się do niej policzkiem i trzymasz mocno, jakby miała uciec. Żałujesz w południe, by wieczorem powtórzyć błąd. Spontaniczne wypady, szalone decyzje, głupie sytuacje, nieznajome relacje. Wracasz do domu prędzej czy później. Najczęściej później. Ona daje Ci wszystko. Do Ciebie tylko należy decyzja, co weźmiesz. Zgadnij, o czym mówię. 
Zgadnij. kochanie, o czym mówię. Śniadania osobne, wspólne kolacje. W sumie dziesięć palców złączone w jedność. Zwyczajnie nie zwracasz na to uwagi, wydaje się to oczywiste i normalne. Dwie dłonie przeplatane w jedność. Kiedy jedno upadnie, drugie będzie z uporem podnosić do góry. Na wyżynę, na górę, na szczyt. Wymiana spojrzeń, minuty niekrępującej ciszy. Zmierzch złoty, niespodzianki. I wspólne chęci. Szerokie ramiona i wewnętrzny spokój. Ukojenie. Głupie zachowania prowadzące nieraz do przyjemnych momentów, nieraz do smutnie niedokończonych rozmów. Namiętne muśnięcia warg. Wykorzystanie okazji, aby się zbliżyć jeszcze bardziej. Mocny dotyk, stanowcza delikatność. Co moje, to Twoje. Przysięgi, cele, plany na przyszłość która ma chwiejny grunt. Zgadnij, o czym mówię.

14 listopada 2016

UCZUCIA Z DWORCA WZIĘTE

Podniosłam wzrok ku przeciw i obgryzałam wargę. Zawsze tak jest, kiedy coś nie idzie w dobrą stronę. I ten błysk w oku. Szal otulający moją szyję i czerwony płaszcz, przez który rzucałam się w oczy. Gołębie próbujące zmieszać się w tłumie. Tablica odjazdowa. Stacja docelowa zmieniona. I tak co pewien czas. Ten dźwięk... Jak na loterii -teoretycznie wiesz, czego się spodziewać, ale w rzeczywistości nie wiesz, na co trafisz. Ludzie, którzy wpadali i wypadali z dworca. Kobieta, która spacerowała z telefonem w ręku z miejsca na miejsce. Wyglądała, jakby kogoś wyczekiwała. Zmieszana, odeszła po piętnastu minutach. Możesz wieczność czekać na osobę, a się nie doczekasz. Widziałam mężczyznę z jedną nogą o kulach. Radził sobie całkiem kongenialnie. I pomyślałam, jakby to było żyć bez jednej kończyny. Paskudnie. Tylko to mi przyszło na myśl. Nie mogłabym tak, nie w moim stylu życia. Moim oczom pojawiło się kilkadziesiąt osób. Każdy miał jakiś swój cel na tym dworcu. Katowice. Częstochowa. Kraków. Warszawa. Na wszystkie części kraju rozdzielały się pary, rodziny, przyjaciele. Część była samotna jak... ja. Siedziałam tam i tak czekałam. Nie miałam nic już do załatwienia, nic do naprawienia, nic tylko czas. Siedziałam i obserwowałam. Wyłączyłam się na moment. Te gołębie, ci ludzie, ten tłum i ta tablica, szum walizek, szepty i pożegnania, powitania, dźwięk monet wpadających i wypadających. Chyba nigdy się tak nie czułam. To wszystko mnie chciało przygnieść, ale jakby nie mogło. Wyłączyłam się. I nagle wszystko ucichło, dosłownie.


7 listopada 2016

NAJLEPSZE KOBIETY TO EGOISTKI

Najlepsze kobiety są egoistkami. Pewnie większości w tej chwili staną włosy na głowie, a ciśnienie wzrośnie o kilkanaście Torów. Spokojnie, głęboki wdech i czytaj dalej. Najlepsze kobiety są egoistkami, bo tylko wtedy mogą i będą szczęśliwe. Przeniosą góry i zbudują drugą Wieżę Eiffla.
Ostatnio wymieniłam parę zdań z pewnym facetem, którego dopiero, co poznałam. Nie planowałam tego, nie chciałam się pokłócić, ale to jak bardzo krzywdził moje poglądy i w sumie poglądy reszty kobiet, ba! Nawet bym powiedziała, że poglądy ogólnoświatowe, całkiem już normalne, stwierdziłam, że nie mogę być obojętna i przytaknąć, rzucić tak, tak, racja, mhmm. Nie. Takie czasu się skończyły. Wymieniłam zdania, żeby nie powiedzieć, że atmosfera była tak napięta, a w powietrzu czułam jak jego ego wrze. W końcu zatkało go, chwila ciszy, aby znów powiedzieć coś zupełnie głupiego. On znał pewnie tysiące kobiet przed nią i Ty też znasz co najmniej kilkadziesiąt. Nieważne czy to feministka, matka Polka, wytapetowana sztuka, fanka Korwina, blondynka, ruda, katoliczka, romantyczka  czy nudziara... Najlepsze kobiety to te, które myślą o innych, ale nie zapominają w tym wszystkim o sobie. To tekst o kobietach nie tyle złych, a niewystarczająco dobrych. Dla samych siebie.

5 listopada 2016

LICZĄ SIĘ CHWILE, LUDZIE I EMOCJE

Mój czas popełnia samobójstwo. Dzisiejsza kawa smakowała dokładnie jak ta we wtorek, a w moich myślach wciąż tkwi poranek z siedmiu dób wcześniej. To zaskakujące, jak szybko leci dzień za dniem, godzina za godziną. Wychodzę z domu rano, wracam dopiero wieczorem. Jak to jest? Ze stu procent baterii robi się zaledwie piętnaście, w najgorszych wypadkach trzy. Po czym pada, zupełnie jak ja. Mogłabym wam marudzić, jak mi źle, że całe dnie spędzam w biegu albo jak marnuję czas na pierdoły. To jednak nie byłabym prawdziwa ja. W końcu, po paru miesiącach, wracam na dawne tory. Moje tory, w moim tempie. Wiecie... Intensywne dni, spontan i kawa. To, co lubię i nie chcę przestać. Lubię jeździć autem, lubię napić się dobrej kawy i pośmiać się z przyjaciółmi. Pośmiać się trochę bardziej. Tak, by inni najlepiej słyszeli i myśleli co z nimi jest? Wszyscy mi już chyba mówili, że odżyłam. I chyba tak, chyba coś w tym jest. Czasem trzeba się zatrzymać, aby ruszyć. Czasem trzeba czasu, aby zrozumieć siebie i cały ten świat. Najważniejsi są ludzie, którzy wtedy Cię otaczają. I cisza. I lampka wina. I czasem kłótnia, rozproszenie wszystkich złych emocji. Czasem ulubiony kubek z herbatą i szerokie ramiona. Uśmiech drugiej osoby, rozmowa z kimś obcym. I coś w tym jest. Skoro żyję, śmieję się i nakłaniam totalnie obcą mi kobietę do realizacji swojego marzenia, skoro uśmiecham się do przypadkowego kasjera, jadę przed siebie i dostrzegam wszelkie detale. Skoro leżę wieczorem na łóżku, patrzę się w sufit i myślę sobie to był cholernie dobry dzień. Musi coś w tym być. Liczą się chwile, emocje i ludzie. Żadne głupie książki, żadne niekorzystne relacje, toksyczne związki, głupie przyjaźnie czy pieniądze i to, jaki chleb wybierzesz. Ostatnio nauczyłam się jednego, bardzo ważnego. Łap to, co ucieknie i już nie wróci. Tym, co Ci ucieknie przez palce to właśnie te chwile, te emocje i ci ludzie. Zdałam sobie tą sprawę w dość smutnym miejscu, o zimnej porze. Nie przez pogodę, a przez ten klimat, jaki tam panował. Możesz się domyślić, gdzie. Zdałam sobie sprawę, że czasem warto poświęcić coś dla czegoś ważniejszego. Czasem wolę odpuścić funkcje i deltę, a poświęcić się bliskim relacjom. Bo kiedyś, za jakiś czas, oni odejdą i już nie będę mogła do tego wrócić. Ten moment nie powtórzy się już. Deltę będę mogła męczyć jeszcze na emeryturze. Ich męczyć już nie będę mogła. I właśnie mimo tego biegu, w jakim jestem ostatnio codziennie, już od wielu tygodni, staram się im poświęcić siebie tyle, ile mogę. Pamiętajcie to, co zawsze powtarzam. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Ale o tym przecież każdy wie... 
Miłego weekendu, kochani. Trzymajcie się ciepło i razem.