.

16 kwietnia 2016

Upadnijmy czasem

"Przyznaj się, czasami chciałabyś, żeby pozwolili Ci być słabą. Żeby ktoś po prostu Cię przytulił, ukołysał jak małe dziecko i nie oczekiwał lepszego charakteru, lepszych ocen, szczuplejszego ciała i szczerszego uśmiechu. Pozwoliłby Ci się wypłakać i przez tą jedną pieprzoną chwilę mogłabyś się rozpaść w czyichś ramionach. Potem wstaniesz taka jak zawsze, ale każdy z nas potrzebuję takiego momentu. Kompletnego upadku, całkowitej akceptacji otoczenia i wtedy, kiedy już jest najbardziej żałosnym człowiekiem jakiego znasz, on odbija się od dna i znowu jest silny. Czasami pozwól komuś umrzeć na Twoich rękach."

9 kwietnia 2016

Wszystko trwa, dopóki sam tego chcesz

Ostatnio każdy dzień ucieka mi przez palce, a każda noc wydaje się trwać za krótko. Wiosną mam plany, chciałabym je zrealizować i zdaję sobie sprawę, że będzie momentami trudno. Nie są to wygórowane sprawy, nie ma czym się chwalić. Są to niuanse. Ale jednak są i chciałabym mieć tą siłę, motywację.
Weekend zaczęłam miło. Razem z przyjaciółką upiekłyśmy pizzę, obejrzałyśmy thriller, który w sumie w połowie przegadałyśmy, ale tak to bywa z kobietami. Lubimy dużo mówić, nadużywać "rób, co chcesz", mieć paletę nastrojów i lubimy dobrze jeść, nie tyjąc. Hahah, wiecie o czym mówię, dziewczyny. Tak czy inaczej, pogoda za oknem jest u mnie nieciekawa. Ciągle pada i trochę mnie to demotywuje do czegokolwiek... Nie wiem, czy odważę się wyjść z domu. Chociaż nie. Zrobię to, wyjdę! Tylko oby nie wyprowadziło mnie to z równowagi. Muszę przecież zajrzeć w parę miejsc. Taka pogoda sprawia, że moje nastroje wariują. Jestem bajroniczna, cięta, przejęta, ciepła i uśmiechnięta. Nawet się zrymowało trochę, no proszę. W takie dni trzeba obchodzić się ze mną ostrożnie. W takie dni muszę uważać na słowa i gesty, cięty język i oczy, które mogą bez powodu zapłakać. W deszczowe dni jestem melancholijna i życie ciągnie mi się dłużej niż zwykle. W takie dni muszę się chronić przed wszelkimi niepowodzeniami i marnymi emocjami, przed deszczem i przed ludźmi w sklepach, którzy ostatnio lubią mi wchodzić w drogę i mnie nie zauważać, wpadając na mnie. Bez względu na to, jak bardzo gruboskórni staramy się być, są tu miliony zakończeń nerwowych, otwartych i osłoniętych, czujących zdecydowanie za wiele. I pozostaje nam się starać. Uśmiechnij się, spójrz pozytywnie na ten deszcz i policz do dziesięciu, kiedy masz ochotę wydadzić miasto. Życzę nam tego. Życzę nam miłego dnia z uśmiechem na twarzy! Bo po deszczu zawsze wychodzi słońce...

2 kwietnia 2016

Wybladłe welony, cięte róże czy wielkie wygrane?

„  Kiedyś się ustatkuję, ale jeszcze nie czas na takie szaleństwo.   ”
Zapewniam was, że każdy z nas miał te swoje plany, marzenia, cele na przyszłość, priorytety... Jako dzieci udawaliśmy wyidealizowane profesje, szczęśliwych dorosłych, nawet niewidzialnych pieniędzy, których nigdy nie brakowało. Jednakże pojawiło się trochę więcej lat na karku, dziewczyny wyrosły z manii lalek Barbie, a chłopcy... trudno mi powiedzieć, czy kiedykolwiek któryś z was wyrósł z niektórych przyzwyczajeń. U większości z was wciąż pozostała ta pasja dbania o te samochody i te skłonności do szybkiej jazdy. Znam osoby, które od dziecięcych czasów snują harmonogramy swojego życia. Matura, studia, rodzina. Matura, rodzina, studia. Matura, studia i rodzina -dwa w jednym za razem. Praca,  rodzina w między czasie. I wiele innych takich! Plany planów, moi drodzy. Zaskakujące jest słuchanie tego wszystkiego. Wysłuchiwanie o ślubach, białych kieckach i wybladłych welonach, ciętych różach, ubrudzonych śliniaczkach, skomplikowanych studiach, fascynujących podróżach. I uwaga, raz na jakiś czas zdarza się, że usłyszę z ust innych, że nie wiedzą, czego pragną. I nie są to moje usta. Aż mi się w głowie przewraca, jak słucham czasami tego wszystkiego. Mimo, że nie wszystko jest zgodnie z moimi priorytetami, to każdemu życzę jak najlepiej. Wścibskim w życiu być nie warto. Nie wiem do końca, czego od życia chcę. Bo chcę czegoś, co mnie nasyci życiem, usatysfakcjonuje. Wiecie... ten dreszcz, karuzela emocji i pudła wspomnień, zdjęć. Chcę niezapowiedzianych momentów, dzikich przygód, nocnych spacerów, drogi w nieznane... Chcę patrzeć w lipcowe gwiazdy i w grudniowy Księżyc. Ogrzewać się majowym słońcem, chować w swetrach przed jesiennym wiatrem. Domagam się spełnienia, dalekich podróży i wielkich wygranych. Pragnę się bawić, kiedy energia mnie rozprasza i pragnę płakać, kiedy czuję się rozsypana. Chcę być sama, kiedy tego najzwyczajniej potrzebuję i mieć kogoś obok, kogoś blisko serca. Mam apetyt na wszystko i na nic. I chyba na takie szaleństwo też mnie nie stać.