27 grudnia 2015

"Najlepsze prezenty ukryte są w sercach"

Przygotowania na święta trwały u niektórych tygodniami, a minęły jeszcze szybciej niż można by się tego było spodziewać... Tak to już bywa: to, co najlepsze, szybko przemija. Poranek wigilijny był ekspresowy. Ostatnie zakupy, ostatnie dokupywanie prezentów i spotkanie z tatą w wolnym czasie. Ozdabianie pierników, lepienie pierogów, smażenie karpia. I w końcu kolacja wigilijna u dziadków, dzielenie się opłatkiem, przyjemnie i smakowicie. Dyskusje ciągnęły się do wieczora, a śmiechy i życzliwe dogadywanie sobie towarzyszyły nam do końca. Drugi dzień czekała nas pobudka wcześnie rano, a mnie kawa i szukanie zapomnianej sukienki w komodzie. Znalazłam na szczęście! Zaoszczędziliśmy sporo czasu dzięki temu w gruncie rzeczy, hah. Kierunkiem był Lublin. Byłam mega zmęczona, nie mogłam zasnąć w nocy, więc czterogodzinna jazda nie była pocieszeniem. Gdy już jednak dojechaliśmy, mogliśmy spędzić miło czas -z mamą wybrałyśmy leniuchowanie! Zmęczone kobiety łódzkie... Po wielu wściekaniach się na kierowców, którzy jechali tak, jakby chcieli, a nie mogli, udało nam się wrócić do domu wieczorem. Odespałam wszystko, a następnego dnia jechaliśmy do dziadków na świąteczny obiad. I wróciliśmy znowu wieczorem. Wieczory to nasza ulubiona pora w te ostatnie dni. Wieczory są bajeranckie. Polecam.
Podsumowując. Te święta były inne od pozostałych. Zmienił się nie tylko rok czy miejsce kolacji wigilijnej, ale przede wszystkim nowiny i wydarzenia. Trzysta sześćdziesiąt pięć dni to wystarczająca liczba, by wszystko mogło się zmienić. A czasem wystarczy jedna doba. Święta te na pewno zapadną mi w pamięci.

23 grudnia 2015

Świąteczna gorączka i inne uroczyste zagadnienia

Świąteczna gorączka trwa w najlepsze. Spaceruję po ulicach swojego miasta i widzę ludzi w pośpiechu. Na ulicach tworzą się korki, a w sklepach kolejki. Brakuje mi czerwonej papryki, która została szybko wykupiona. Robimy zakupy, razem z mamą dbamy o to, by niczego nie zabrakło. Kapusta kiszona i grzyby na pierogi, buraki na barszcz, makarony na sałatki, różne warzywa, słodkie mandarynki -które kojarzą się naszym rodzicom z urokliwymi świętami, soczyste pomarańcze oraz karp, który jest zimny jak lód. Biedak już nie popływa, bo czeka na kucharza w zamrażalce. Śpieszymy się, wpychamy w kolejki, denerwujemy się na osobę, która wykupiła ostatnią sztukę czerwonej papryki (tak!), szukamy prezentów idealnych dla osób najbliższych naszemu sercu. Robimy to wszystko z dobrymi intencjami, ale często zapominamy o szlachetnych manierach, wartościowych słowach i wspaniałomyślnych czynach. Święta powinny być nie tylko czasem prezentów i smacznego jedzenia, ale przede wszystkim czasem głębokich rozmyślań, przebaczenia i zapomnienia tego, co złe i przykre. To chwila rodzinna, którą należy uważać za cenną. Wspólne gotowanie, pieczenie tych smakołyków i podjadanie kremu -to jedne z najprzyjemniejszych czynności! Połamanie się opłatkiem z życzeniami wszystkiego, co najlepsze, pomyślności i sukcesów na każdej drodze życia. Tak... Święta to coś więcej niż zamrożony, pretekst do posprzątania mieszkania czy prezent. Bo święta Bożego Narodzenia to czas ciepła, wsparcia i miłości dla bliźnich.


Wesołych świąt!

16 grudnia 2015

Malina i kardamon na grudniowe dni

Nie wierzę, że to już grudzień! Przecież niedawno uciekałam przed słońcem w sierpniowe południe, a teraz szukam odrobiny ciepła, miękkiego koca, ramion, które mnie ogrzeją... Grudniowe dni bywają dla mnie często za chłodne. Uwielbiam okres świąteczny, płatki śniegu i mróz -to wszystko czyni ten miesiąc magicznym i pełnym oczekiwania na nadchodzące święta. O ile śnieg jest, i o ile lubimy szał zakupów, tłumy ludzi i poszukiwanie skarbu, w tym przypadku prezentu. Wczoraj miałam okazję być w centrum handlowym, zajrzałam do mojego ulubionego sklepu Home&You i wiecie co? Ten sklep to urok i niebanalność sama w sobie, czarujące rzeczy cieszące oko i mnóstwo ludzi to to, co sprawiło, że poczułam choć na chwilę zbliżające się święta. Drugą jest fakt, że kupiliśmy dzisiaj choinkę. Jest duża, zielona i puszysta, i prawdziwa! W tym roku nie pozwoliliśmy, by zabrakło dla nas tej jednej urokliwej sztuki. 
Tak... Grudniowa codzienność to poszukiwanie ciepła, bezpieczeństwa w ramionach i zaparzanie ciepłej herbaty. A ta z Green Hill wyjątkowo mi zasmakowała! Malina i kardamon, ciepła, w dużym kubku i smaczna. Zdecydowanie będzie moją ulubioną w te zimne wieczory :)

10 grudnia 2015

Do Christmas yourself!

Świąteczne przygotowania, kto ich nie lubi? Oprócz sprzątania ważne są również ozdoby. Warto wprowadzić w swoje cztery kąty (a właściwie w kilkanaście kątów) trochę zielonego, czerwonego -wszystkiego, co kojarzy nam się z grudniowym okresem! Sklepy oferują wiele dekoracji, ale Internet aż pęka od inspiracji, które motywują do własnoręcznej pracy. Do Christmas yourself! Ja biorę się do pracy :)

9 grudnia 2015

Porcelanowe anioły

Ho ho ho! A raczej dzień dobry, bo Mikołajki były już kilka dni temu. Mnie minęły miło i, jak to często bywa, za szybko. Okres świąteczny myślę, że należy uznać za rozpoczęty. Wczoraj byłam na zakupach z mamą i przyjaciółką, wszędzie nasze oczy widziały ozdoby: Mikołaje, renifery, piękne duże bombki i porcelanowe anioły. Ludzie już kupują prezenty, szukają okazji, a niektórzy nawet jeszcze więcej inspiracji. Ja utknęłam na poszukiwaniu moich lampek. Obawiam się, że są gdzieś w pudle i pewnie czekają na mnie cierpliwie. Myślę, że dziś się zmotywuję i w końcu ozdobię nimi swój kąt. Tydzień mija mi nieubłaganie szybko. Staram się przyjąć do świadomości, że święta tuż tuż i że już mamy grudzień, ale różnie mi to wychodzi... Zapomniałam upiec pierników, takich prawdziwych, które potrzebują czasu jak dobre wino. Im starsze, tym lepsze. Zapomniałam, dlatego będę musiała poszukać przepisu na pierniki, które będą gotowe do posiłkowania od zaraz. Mam nadzieję, że nic niemiłego mnie już nie zaskoczy w tym roku. Oby grudzień był dobry dla nas wszystkich. 
Trzymajcie się ciepło!