In photos

Wiosna w obiektywie

W życiu wszystko przemija. Wszystko prócz zmian, one są wieczne. Zmiany życiowe, zmiana nastawienia, a i zmiany pór roku, które pracują na cztery zmiany. Wiosna, lato, jesień, zima. Moją ulubioną jest zdecydowanie lato! Jesień jest czasem depresji, a zima... no cóż, zimą jest dla mnie po prostu za zimno. Wyczekiwana wiosna w końcu w końcu do nas zawitała i choć sprawiła mi figla (bo po ostatniej przejażdżce rowerowej jestem przeziębiona), to i tak staram się nią nacieszyć! Za co tak bardzo lubię tę porę roku? Wiosna to przede wszystkim czas, kiedy wszystko (i wszyscy) budzi się do życia. Pąki drzew, kwiaty zakwitają, trawa staje się soczyście zielona, niebo jest czyste, słońce promienieje, ptaki ćwierkają, temperatura zachęca do spacerów... Wiosna to czas, kiedy można zacząć wiele od nowa. Dać sobie i innym świeży start. To najwyższy czas dla leniuszków, by wyciągnęli zakurzone buty do biegania i ruszyli się przed siebie. Podobnie zrobiłam wczoraj ja. Nie mogłam usiedzieć w domu w taką słoneczną pogodę, ciągnęło mnie do świeżego powietrza! Wyszłam na spacer, zabrałam ze sobą aparat. Miałam wielką nadzieję, że uda mi się popstrykać jakieś fajne zdjęcia. I najpiękniejsze wyszły te, kiedy słońce zaczęło powoli zachodzić. Idealny moment dla mnie. Dla takich ujęć warto było poświęcić resztki moich sił, bo gdy wróciłam, zaczęłam się bardzo źle czuć... i tak mnie trzymało już do nocy, ale trudno. Zobaczcie efekty! ;) 

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

1Komentarze

In life

Teoretycznie

Ten weekend minął mi zdecydowanie za szybko. Piątek zleciał w mgnieniu oka. Pierwszy piątek, w którym odpuściłam trening... Ostry ból gardła wygrał sprawę, ale został mi chociaż spacer. Sobota w rozjazdach, bardzo miły i ciepły dzień. Dzięki lekom czułam się już lepiej, więc razem z rodzicami pojechaliśmy w kilka miejsc. Zwiedziliśmy samochodem trochę mniej znanych mi zakątków Łodzi. Odwiedziliśmy kilka sklepów, gdzie znudziło mnie trochę chodzenie między regałami z kwiatami i innymi pierdółkami ogrodniczymi. Moja mama nie mogła się zdecydować na te różne krzaczki, wiecie, jak to jest kiedy wybieracie się na zakupy z rodzicem i on sam nie wie, czego chce. Castorama, Obi - dla mnie brzmi to trochę nudno. Ale żebym nie była pokrzywdzona, wybraliśmy się też do Ikei. Uwielbiam to miejsce! I cieszy mnie chyba bardziej niż niejedna galeria handlowa. Spędziliśmy tam trochę czasu, tracąc kolejne minuty na przeglądaniu różnych rzeczy, gadaniu, śmianiu się. Razem z Piotrkiem znaleźliśmy szklaną butelkę i stwierdziliśmy, że będzie idealna na mleko, haha. Znalazłam też kubek w kwiatki, który wyglądem przypomina trochę dużą filiżankę, ale nieważne... Kolejny do kolekcji. Zmęczeni w końcu udaliśmy się w stronę domu, słuchaliśmy ulubionych piosenek, Popek i takie klimaty. Brzmi zabawnie, może nawet trochę nierealnie, ale lubię słuchać czegoś takiego, jak jedziemy razem. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na chwilę do dziadków, gdzie zjechała się rodzina. Więc wyobraźcie sobie, jak nagle kuchnia babci zrobiła się za mała dla nas wszystkich. Ledwo można było się przemieszczać, a wiecie... po całym dniu byłam głodna trochę, więc szukałam tego, co najsmaczniejsze, hahah. Dzisiejszy dzień za to minął mi jeszcze szybciej, przyjemniej. Pogoda zapowiadała się nie za fajnie, ale mimo tego było wciąż ciepło. Później nawet się przejaśniło.
Jak to jest, że weekendy tak szybko przelatują nam przez palce? Jutro poniedziałek, a ja, mimo jakiegoś dziwnego zmęczenia, mam pozytywne nastawienie. I nie mogę się już doczekać tego dnia, dziwne. Kolejną pocieszającą mnie myślą jest fakt, że to tylko cztery dni nauki i zaczynają się nieszczęsne matury, a dla mnie odpoczynek od zajęć. Teoretycznie, bo może do książek będę musiała zajrzeć. Stresuję się trochę tymi egzaminami, mój chłopak i przyjaciółka będą do nich przystępować. Wiem jednak, że dadzą sobie radę i wciąż ich o tych przekonuję. Będę za nich, jak i za resztę maturzystów, mocno trzymać kciuki! 
Tymczasem ja zmykam, życzę wam udanego tygodnia i dobranoc!

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

1Komentarze

In fit

Co zamiast wody?

„Woda jest składnikiem diety, zapewniającym wysokie tempo metabolizmu, które odpowiada za szczupłą sylwetkę, płaski brzuch i wąską talię. Woda gwarantuje też wydajną pracę szarych komórek, dzięki którym to, co robisz zamienia się w pasję. Pamiętaj - jesteś tym, co pijesz !” -mówi dietetyk, Iza Czajka. Co racja to racja. Woda to źródło tego, co najlepsze. To niezbędny składnik pokarmowy, pełni wiele ważnych funkcji takich jak transportowanie składników odżywczych i usuwania zbędnych produktów przemiany materii. Weźmy pod uwagę fakt, że ciało człowieka składa się aż z 70% z wody, a utrata zaledwie 20% wody z organizmu prowadzi do ciężkiego odwodnienia, a następnie do śmierci. Korzyści wynikające z picia wody, to m.in. orzeźwienie, przypływ energii, utrzymanie pH komórek ustroju w normie, zapobieganie chorobom serca, a także poprawa metabolizmu i zdrowsza skóra! Brzmi zachęcająco, nie? 
Dietetycy zalecają, by pić 1,5-2l wody dziennie. Niedawno czytałam pewien artykuł, zainteresowało mnie, że człowiek powinien spożywać 30ml wody na każdy kg swojego ciała. Jestem jednak zdania, że na to wszystko wpływa wiele czynników, tj. aktywność fizyczna, waga, płeć a także wiek. Sama piję trochę więcej w ciągu dnia wody niż radzą te wszystkie artykuły. 
Przechodząc do sedna postu! Co zamiast wody? No bo nie oszukujmy się, nie wszyscy piją, nie wszyscy lubią... Znam osoby, które dziennie piją szklankami colę, kupne soki owocowe, pepsi -wszystko to ma sporo cukru i zbędne (przynajmniej dla mnie) kalorie. I po to jest ten post. Żeby zachęcić Cię do picia wody. Zwykła niegazowana nie odpowiada? Nie ma sprawy! Połącz niegazowaną Cisowiankę z ulubionymi owocami ;) 
Do dzbanka, słoika, butelki, dosłownie czegokolwiek, wody wrzucamy super zdrowe połączenia owoców/warzyw. Nie masz pomysłu? Proszę bardzo, przygotowałam kilka. I zachęcam, korzystajcie. 

  • cytryna, truskawki, mięta, szałwia, opcjonalnie łyżka miodu/stewia
  • brzoskwinia, cytryna, gałązka mięty
  • pomarańcza, grejfrut (w stosunku 2:1)
  • imbir (obrany, pokrojony na cienkie plasterki), łyżka miodu
  • ogórek, pomarańcza, kostki lodu (lepiej smakuje)
  • zielone jabłko
  • malina, cytryna
  • ogórek, kostki lodu (lepiej smakuje)
  • truskawki, limonka, mięta
  • anans, mięta
  • gruszka, limonka, mięta
  • arbuz, borówki amerykańskie, cytryna, mięta (opcjonanie łyżka miodu/stewia)
  • jeżyny, szałwia
Smacznego testowania! 

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

9Komentarze

In

Best of the best

Chciałam napisać coś o wczorajszym wyjeździe do teatru z klasą, ale stwierdziłam, że chyba nie ma sensu. Wycieczka się udała, mnóstwo głupich zdjęć na telefonach, wygłupy, spektakl o różnych opiniach... 
Ale wiecie, że ja lubię przekładać często różne blogowe rzeczy "na potem". A to "potem" czasami nie chce już przyjść i takim sposobem mam różne tematy postów w myślach, ale powoli je realizuję. Ostatnio wspominałam wam, że w niedzielę wybrałam się z przyjaciółkę na rowery. Nuda sprawiła, że musiałam się gdzieś ruszyć. Gdziekolwiek! Po drodze zatrzymałyśmy się, by chwilę porobić jakieś zdjęcia. Uwielbiam zdjęcia. Haha, najlepsze są te z Kariną! Najbardziej mi się podobają, mam najfajniejsze wspomnienia, najlepsze ujęcia i wszystko inne jest naj. Wiem, zachwalam, ale to prawda. Te są normalne, zwyczajne, bo tak trochę nieplanowane. Ale prawie wszystko, co nieplanowane jest... najlepsze!

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

4Komentarze

In outfits

Drinking coffee in hurry.. oh, it's you monday!

Najchętniej puściłabym wam kawałek Nirvany, ale tekst tej piosenki idealnie odzwierciedla moje dzisiejsze "chcę coś tam, blablabla". Nie wierzę, że rzuciłam notatki od historii i zajrzałam tutaj, aby cokolwiek napisać. Najchętniej uciekłabym jak najdalej. Jak najdalej od książek oczywiście. Przez weekend odpuściłam sobie i takim oto sposobem mam plany na dzisiejszy wieczór -nauka historii. Nie to żebym nie lubiła tego przedmiotu czy coś miała mu do zarzucenia, ale materiał z lekka mnie wystraszył. Nie mam ochoty się tego uczyć nawet. I tak ten poniedziałek od samego rana jest denerwujący z lekka, brak mi czasu na cokolwiek. Picie kawy w pośpiechu, malowanie rzęs tak, by nie rozmazać tuszu wokół oka, ogarnąć się w jak najlepszym czasie.. nie lubię takich poranków, a ten poniedziałkowy nie był inny. W szkole całkiem w porządku, lekcje szybko minęły, a to najważniejsze. Jutro już wtorek, a w środę brak zajęć z powodu teatru. W czwartek przewiduję poprawę, nieszczęsna matematyka i informatyka, ughh. Jednak myślmy pozytywnie! Udało mi się zaliczyć kilka rzeczy z listy i mogę odetchnąć.  Pomyślałam więc, że napiszę. Ostatnio mam wenę, materiały, z czasem trochę gorzej, ale mam nadzieję, że posty będą pojawiać się częściej. Tymczasem zostawiam was ze zdjęciami z dzisiaj i zmykam do nauki historii. Miłego!
 trampki converse jeansy h&m podkoszulek new yorker kardigan primark sh 
Btw. kardigan jest ostatnim łupem z wizyty w secondhandzie. Mimo dużego rozmiaru, spodobał mi się jego krój i winny kolor. 

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

5Komentarze

In life

Better ideas

Hej hej! Jest już trochę późno, ale stwierdziłam, że napiszę do was jeszcze dzisiaj. Weekend dobiega końca, w moim przypadku były to udane dni. Wiosenna ciepła pogoda, odpoczynek, spędzenie przyjemnie czasu z Dawidem, spontaniczny wypad z przyjaciółką... To wszystko zdecydowanie poprawiło mi humor i dodało sporej dawki pozytywnej energii! Jestem z tych osób, które uwielbiają coś robić, cokolwiek. Byle nie siedzieć w miejscu. A ostatnio mam tak, że moje dni wyglądają podobnie. Szkoła, trening, nauka albo chill out. Głównie spowodowane jest to moim rozleniwieniem się i pogodą, która była zmienna ostatnio. Razem z Kariną wpadłyśmy na pomysł zatem, aby ruszyć się gdzieś. Spacer brzmiał ciekawie, obie lubimy chodzić, a przy tym gadać całymi kwadransami, ale przejażdżka rowerem okazała się lepszym pomysłem. I tak przejechałyśmy kilkanaście kilometrów, pogadałyśmy, porobiłyśmy przy okazji zdjęcia i nagrałyśmy krótkie video. Hahah, naprawdę uwielbiam takie pierdoły! Zawsze możemy potem to odtworzyć i się z siebie pośmiać. Ruszyłyśmy dalej, zaczęło się ściemniać, zrobiło się chłodno. Tak chłodno, że nie byłam w stanie przesunąć strzałki, by odebrać telefon od Agaty, bo mięśnie moich dłoni.. zastały się z zimna? Nie wiem, jak to nazwać inaczej, by brzmiało mądrzej, haha, no ale nieważne... Bawiłyśmy się dobrze, ale zdecydowanie na drugi raz albo bierzemy rękawiczki, albo wybieramy wcześniejszą godzinę, bo krótsze trasy to u nas sprawa niemożliwa. 
cześć mała!
Weekend zaliczam do pozytywnych i o taki proszę nadchodzący tydzień, bo może być ciężki. Czuję w kościach kilka nadchodzących popraw. 
A jak wam minął weekend? Miłych snów, dobranoc!

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

3Komentarze

In outfits

I've got summer in my head!

Święta, święta i po świętach... Zapewne ciężko co niektórym było się przestawić, ale tydzień leci znacznie szybciej, kiedy zaczyna się od środy! W dodatku pogoda zaczyna się poprawiać, słońce świeci, temperatura się powoli podwyższa. I jeśli prognozy nie kłamią, zapowiada nam się ciepły weekend. Mam wielką nadzieję, że taki będzie. Już mam dość ponurych, wietrznych dni. W głowie mam już lato, a na te grube swetry nawet nie chcę patrzeć... Marzą mi się sukienki, zwiewne spódniczki, cienkie kardigany i trampki! Jeszcze trochę, będzie coraz cieplej. 
Przy okazji chciałam wam pokazać, co miałam na sobie w pierwszy dzień świąt. Daawno nie było postu z tej kategorii, dlatego pomyślałam, czemu nie. W Wielkanoc pogoda była chłodna i trochę nieprzewidywalna. Padał deszcz, później nawet śnieg, wiał wiatr, ogólnie nieciekawie... I gdy robiłam zdjęcia, na początku nie ukrywam, że było chłodno, ale wiecie co? Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Takie pozowanie to pikuś w porównaniu do tego styczniowego ;)
Spódniczka była prezentem, niestety byłam zmuszona ją zwęzić, ale i tak jest nadal za duża w pasie haha. Bluzkę dorwałam w New Yorkerze, pamiętam doskonale, bo byłam z Agatą i kupiła taką samą! Reszta to no name
Zmykam zająć się czymś pożytecznym, a was życzę miłego czwartku. Trzymajcie się!

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

5Komentarze

In photos

Wielkanoc w obiektywie

Hej hej! Jak tam wam mijają święta? Zajączek był? Brzuszki pełne? Mam nadzieję, że u was równie dobrze jak u nas. Razem z rodziną spędziliśmy wczorajszy dzień na rozmowach przy stole. Wielkanocne śniadania nie są dla mnie. Żurek z jajkiem (bez kiełbaski w moim przypadku) na pierwsze danie? Zazwyczaj jadam inne pyszności, hahah. Jednakże śniadanie okazało się dobre. Liczne smakołyki cieszyły oko, kusiły podniebienie. No i jeszcze ta moja ulubiona babka cytrynowa upieczona przez babcię! Śmiechy, rozmowy, wspominanie dawnych czasów, zdjęcia... Tradycyjnie, bez zmian, jak na każdym spotkaniu rodzinnym. I kiedy myślałam, że będziemy się zbierać, bo dochodziło po południe, moja mama wpadła na pomysł. I tak się stało, że pojechaliśmy do pewnej ciotki w odwiedziny. Tam nam trochę zeszło. Do domu wróciłam wieczorem, zmęczona z lekka, ale wciąż pełna pozytywnej energii. A wieczorny spacer z przyjaciółką dobrze nam zrobił. 
Oprócz tej zmiennej pogody, która jest równie zaskakująca, święta mijają spokojnie i rodzinnie, tak trochę w... obiektywie. 
Zdjęć mam dużo więcej, ale resztę zostawię dla siebie i swojej rodziny. Życzę wam miłego, suchego poniedziałku! Trzymajcie się ;)

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

4Komentarze

In news

Z okazji nadchodzących świąt Wielkanocy chciałam 
swoim czytelnikom złożyć serdeczne życzenia... 
Abyście spędzili ten czas w wyjątkowym gronie 
w miłej atmosferze oraz radości na co dzień, 
więcej wiosennego słońca, smacznego jajka, 
bogatego zajączka i dużo wiary. 

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

0Komentarze

In thoughts

Nasze Wielkanocne ABC

Dużymi krokami zbliża się Wielkanoc, święto najważniejsze dla każdego chrześcijanina. Wiosenne porządki, gorące przygotowania, szukanie przepisów na różne smakołyki -wszystko rusza pełną parą. Jednakże wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, dlaczego na Wielkanoc święcimy jajka, skąd się wzięła symbolika kurcząt, baranków i zajęcy i co oznacza Pacha. Dzisiaj postaram się przybliżyć trochę ten temat. Post inny niż wszystkie, ale myślę, że was zaciekawi.
Święta poprzedza 40-dniowy Wielki Post, który jest okresem zadumy i przygotowań. Dawniej bardzo restrykcyjnie podchodzono do eliminowania z diety większości dań i posiłków. Spożywano głównie kaszę, ziemniaki i śledzie. Wielkanoc zwano dawniej Paschą. Nazwa oznacza święto żydowskie upamiętniające ucieczkę Izraelitów z Egiptu oraz ich przejście przez Morze Czerwone. Kościół katolicki obchodzi Wielkanoc w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca. Choć każda niedziela przypomina o wydarzeniu zmartwychwstaniu Jezusa, Wielka Niedziela Wielkanocy jest najbardziej uroczystym świętem, które rozpoczyna się już po zachodzie słońca w Wielką Sobotę.  Najsmutniejszym dniem Wielkiego Tygodnia jest Wielki Piątek, gdy wspomina się śmierć Jezusa na krzyżu. Następnego dnia następuje uroczyste święcenie pokarmów.
A jak AllelujaAlleluja znaczy ‘wychwalajcie Jahwe’, czyli "chwalcie pana" - jest to tradycyjne pozdrowienie wielkanocne. Od tych słów zaczyna się większość kościelnych pieśni wielkanocnych. Pisanki symbolizują odrodzenie, życie i zmartwychwstanie. Kiedyś uważano, że chronią przed złem oraz są zwiastunem płodności. Odzwierciedleniem przejścia były żółte kurczaczki, które nadal towarzyszą wielkanocnej oprawie. Święcona jest i kiełbasa, jako symbol końca postu i specjalnego dania, które dawniej na wsi uchodziło za wyjątkowy rarytas, na jaki nie każdy mógł sobie pozwolić. Z kolei sól miała chronić przed złem oraz zepsuciem. Chrzan spożywano na czczo, przed uroczystym śniadaniem, aby przypomnieć sobie cierpienie Zbawiciela.

Ze świętami nierozerwalnie związany jest symbol baranka, który uosabia obecność Jezusa Chrystusa. Jest to również nawiązanie do Starego Testamentu i wyzwolenia od śmierci przez oznaczenie drzwi domostw Izraelitów krwią baranka.
Kolejnym symbolem wielkanocnym są zające, symbol płodności, witalności i odradzającej się po zimie natury. Z kolei palma wielkanocna upamiętnia triumfalny wjazd Syna Bożego do Jerozolimy. Jej zielone liście to znak Zmartwychwstania Pańskiego. Pascha, bez niej wielu Polaków, zwłaszcza tych ze wschodnimi korzeniami, nie wyobraża sobie Wielkanocy. To rodzaj sernika, który robi się z mleka i jajek, czasochłonny, ale podobno niebiański w smaku (nie próbowałam nigdy). Do paschy dodaje się dużo bakalii, które symbolizują bogactwo i dobrobyt.
Wielkanoc to wyjątkowo rodzinne święta, warto je spędzić z najbliższymi osobami w miłej, przyjemnej atmosferze. Teraz, kiedy już znasz symbolikę tego święta, możesz dalej przygotowywać się do tego wyjątkowego czasu. Miłego!

Czytaj więcej

Share Tweet Pin It +1

5Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...