.

31 marca 2015

on my beating heart

Pogoda za oknem chyba sobie żartuje z nas. Czy wam też tak przeszkadza ta pogoda? Dla nie jest bardzo dołująca, a ostatnie dni są dla mnie kiepskie coś. Nie sprzyja mi szczęście. Mimo uśmiechu, w środku czuję jakąś pustkę. Powoli próbuję wybrnąć z tej ponurej egzystencji, ale pogoda nie pomaga. Przyjemnie jest leżeć na łóżku w swoim pokoju i obserwować deszcz, wiatr a nawet te ciemne chmury. Jeszcze tylko jutro będę zmuszona wyjść do szkoły na kilka godzin i będę mogła odetchnąć. Święta zbliżają się wielkimi krokami, już odczuwam tę atmosferę. I szczerze, jak nigdy nie czułam tego, tak teraz nie mogę się doczekać weekendu. Wiem, że szybko to minie, ale i to nieważne. Chcę je poczuć, przeżyć najlepiej jak się da. Mam nadzieję tylko, że pogoda się poprawi do tego czasu. Bo nie chciałabym tego chłodu z zeszłego weekendu. A propo... Mam dla was trochę zdjęć z soboty, kiedy to z dziewczynami wybrałyśmy się na spacer. 
Miłego dnia, kochani. Trzymajcie się ciepło! ;)

29 marca 2015

Ale ciacha!

Mimo tego całego mojego zdrowego trybu życia, codziennych treningów, obsesji na punkcie fitnessu i dobrych kalorii, lubię czekoladę! Lubię kawałek pizzy, cukierki z nadzieniem, popcorn i te zwyczajne biszkopty. W gruncie rzeczy nie zawsze jestem taka fit girl jak to większość o mnie myśli. W tym roku ponownie podjęłam się postu (zakazałam sobie słodyczy i fast foodów, z małymi wyjątkami). Do końca jeszcze tydzień, a mnie zachciało się czegoś słodkiego. Dlatego wiecie co zrobiłam? Skorzystałam z wolnej chwili i upiekłam super dietetyczne ciacha! W dodatku owsiane, bez dodatku mleka i cukru. A jedno ma zaledwie 70kcal. Brzmi fajnie, nie? Poznajcie przepis!
Składniki na 11 ciach:
• 3/4 szklanki płatków owsianych 
• 1/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej 
• 1/2 szklanki suszonej żurawiny
• 1 łyżka oliwy 
• ok. 3 łyżki wody
• cynamon wedle uznania 
• 1 jajko
• łyżeczka miodu naturalnego (można dodać więcej, jeśli chcecie słodsze ciasteczka)
Wykonanie:
Wszystkie składniki mieszamy ze sobą. Blachę smarujemy odrobiną oliwy, posypujemy mąką. Łyżką wykładamy i formujemy ciacha na blasze. Pieczemy w 180'C przez 15 minut. Po upieczeniu wyjmujemy, zostawiamy na kolejne chwil, po czym delektujemy się smakiem i... nie martwimy się o dodatkowe centymetry w talii.
Powiem szczerze, te ciastka są pyszne! Nie sądziłam, że mogą być dobre w smaku i jeszcze tak proste. Składniki możecie zwiększać dobrowolnie, dodatki również. Polecam każdemu i zachęcam do niedzielnego pichcenia :)

28 marca 2015

Better days are coming

Kiedyś ktoś powiedział: "Better days are coming. They are called Saturday and Sunday". Uwielbiam weekendy! Sobota kojarzy mi się z wypadami z przyjaciółmi, jakimiś wspólnymi spotkaniami, zdjęciami, śmiechem. Niedziela zaś przynosi mi na myśl rodzinę, leniwe poranki przy kreskówkach, tosty z jajkami, które przygotowuje mój ojczym, lenistwo i ewentualne nadrabianie szkolnej wiedzy w postaci czytania podręczników. Uwielbiam weekendy! Dzisiejszy dzień mija mi tak szybko i miło. W końcu udało nam się wyjść wspólnie gdzieś z dziewczynami. Wybrałyśmy się na sałatkę do Bistro, tam spędziłyśmy trochę czasu przy rozmowach. Później zaś poszłyśmy na spacer po naszym małym mieście. Zaczęłyśmy robić zdjęcia i szkoda, że nie widzieliście tych wszystkich min przechodniów i przejezdnych. Zabawna sprawa! Hahah, mamy nawet filmiki z dzisiaj. Niedawno wróciłam do domu, pełna pozytywnej energii! Tak. Uwielbiam weekendy.  
Udanego!

27 marca 2015

Jak to jest, że...

Jak to jest, że czas tak szybko upływa? Jeszcze niedawno był styczeń, powitanie dwa tysiące piętnastego, mróz i moje zimne dłonie. Za chwilę kończymy marzec, wiele się dzieje, mamy wiosnę (przynajmniej teoretycznie, bo pogoda za oknem rozczarowuje), i wiecie co? Moje dłonie nadal są zimne. Jak widać, nie wszystko się zmienia, ale jeśli chodzi o to, to mnie to w sumie nie dziwi. Co innego zaniedbanie tej strony. Ostatnio tyle się działo, że, szczerze mówiąc, zapomniałam trochę o blogu. Nie będę wam się tłumaczyć, że miałam sporo nauki, a moja głowa siedziała ciągle w książkach, bo nie do końca tak było. Nauka nauką, a życie życiem. Miałam po prostu co robić na co dzień i jakoś nie pomyślałam, żeby się z wami podzielić niektórymi wydarzeniami. Brak weny też zrobił swoje. No bo szczerze... Ile można pisać o swoim dniu? Nie może być tutaj tak monotonnie (chociaż wiem z doświadczenia, że wielu interesuje życie innych). Lubię się czasem czymś tutaj podzielić, ale nie zawsze. Bardziej staram się o jakieś tematyczne posty i mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej, jeśli o to chodzi. Mam kilka pomysłów w głowie, tylko muszę postarać się o materiały. 
Tymczasem witamy piątek, a więc oficjalnie weekend. Oby pogoda się poprawiła, bo szkoda by było przesiedzieć w domu ten czas. Ja plany już mam, mam nadzieję tylko, że nic nie zaskoczy. Ostatnio jestem nerwowa, wszystko mnie denerwuje, dlatego chcę się w pełni zrelaksować i przemyśleć kilka rzeczy. 
a wracając do tematu czasu... wygrzebałam coś w folderach, jeeny, kiedy to było :)
Miłego wieczoru i do następnego! 

15 marca 2015

enjoy your sunday

Hej Hej! Co tam u was? Jak tam weekend? 
Ja muszę przyznać, że ostatnio byłam trochę zabiegana, dlatego mniej się tutaj udzielałam. Musiałam załatwić kilka spraw, zarówno związanych ze szkołą jak i tych rodzinnych. W sobotę miałam jechać na konkurs, ale odwołano nasz wyjazd. W sumie to nawet i lepiej, bo w piątek szukałam nauczyciela tylko po to, by mu przekazać, że jednak się rozmyśliłam. Ostatnio mam ochotę siedzieć w domu, spędzając przyjemnie czas. Nie mam ochoty na żadne dalsze trasy, szczególnie jeśli jest to związane ze szkołą. A dzisiejszy dzień przeznaczam na regenerację. Niedziele są dla mnie takie leniwe, a zarazem rodzinne. Może później gdzieś wyjdę na spacer, chciałabym. Na razie dokucza mi ból głowy, który ostatnio męczy mnie coś codziennie... Jestem wiecznie cierpiąca na coś, haha. No trudno, ktoś musi. 
Mam nadzieję, że wasz dzień minie przyjemnie i jak najwolniej, bo jutro już poniedziałek!
Trzymajcie się ciepło!

10 marca 2015

Work out hard, czyli jak zmotywować się do aktywności fizycznej na co dzień

Żyjemy w świecie, w którym mimo dostępu do wszystkiego, ludziom wciąż jest czegoś mało i narzekają na braki. W tym całym codziennym zamieszaniu zapominamy o wielu sprawach, równie ważnych aspektach naszego życia. Mam na myśli tutaj obiecane sobie słowo. Ile razy sobie coś postanawialiśmy i "tak wyszło", że wcale nie wyszło? Postanowienia noworoczne są najlepszym przykładem. Znam tylu ludzi, którzy co rok obiecują sobie, że zaczną ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, blablabla... Słowa przychodzą łatwo, gorzej z realizacją, czyż nie? ;) Ale rozumiem to, sama pamiętam swoje początki z aktywnym trybem życia -wtedy był środek lata. Dziś mamy marzec, zbliża się wiosna, wszystko i wszyscy teoretycznie budzą się do życia. Słońce zaczyna ogrzewać nasze ciała. Może warto coś zmienić? Nie wiesz jak? Chętnie Ci pomogę :) Dzisiaj przychodzę do was z poradami, jak zacząć regularnie ćwiczyć i być aktywnym na co dzień. Ciekawi? Zapraszam do czytania!
1. Realny cel!
Nie wymagaj od siebie na początku zbyt wiele. Postaw sobie realne cele. To oczywiste przecież, że nie przebiegniesz od razu 15km w godzinę. Nie ma sensu się katować, organizm potrzebuje czasu, aby przyzwyczaić się do nowych aktywnych przyjemności! Zacznij od ćwiczeń trzy razy w tygodniu. Mogę polecić Ci Skalpel Chodakowskiej, cardio Mel B czy też wiele innych ćwiczeń, które znajdziesz na YT. Zumba, rolki, rower, skakanka to też dobry pomysł. 
2. Zainwestuj w wygodę i styl!
Kobiety uwielbiają zakupy, przynajmniej większa ich część. Zakup sobie nowe buty do biegania, które świetnie się sprawdzają podczas ćwiczeń. Fajny strój to też dobry pomysł, im lepiej wyglądasz, tym lepiej się czujesz. Nieważne, że za dwadzieścia minut pot będzie z ciebie spływać -chociaż będziesz stylowo wyglądać, hihih.
3. Kalendarz fitness
Sama taki niedawno prowadziłam, niestety skończył mi się wraz z rokiem 2014. Taki kalendarz to super sprawa, możesz zapisywać w nim treningi, czas ich trwania i ocenę całego dnia pod względem diety i aktywności fizycznej. A w dodatku bardzo motywuje!
4. Nagrody w każdej postaci
Kiedy uda Ci się wytrwać w nawet tylko miesięcznym postanowieniu, nagródź się. Jak tylko chcesz! Czekolada, jedna babeczka a może kawałek ulubionego sernika? Nie ma sprawy, w końcu zasłużyłaś :) Tylko pamiętaj o umiarze.
5. Coś ekstra
Czasami nudne jest słuchanie tych wszystkich trenerek na filmach video. Sama często puszczam radio albo po prostu listę z moimi ulubionymi utworami. Energiczna muzyka pobudza i dodaje energii! To dobre rozwiązanie na urozmaicenie treningu.
6. A może zakład?
Co Ty na to? Nigdy tego nie próbowałam, ale wiem, że potrafi to nieźle zmotywować! Załóż się z przyjacielem albo kimś bliskim, kimkolwiek. Tylko potraktujcie zakład poważnie.
7. Nie słuchaj ich i nie odpuszczaj!
Podczas treningu nie jest zazwyczaj łatwo, szczególnie kiedy jesteś początkujący. Ciało nie jest przyzwyczajone do pewnych aktywności, ruchów... To samo jest z naszym umysłem. To właśnie w naszej głowie pojawia się myśl, by przestać, poddać się, po prostu odpuścić, bo "nie dam rady". Nieprawda! Ciało stać na wiele, mimo wszystko. Ignoruj tej głos w swojej głowie, a na głos mów, że potrafisz!
8. Obserwuj 
Zmierz się i sfotografuj zanim zaczniesz ćwiczyć. Wiem, że może nie chcesz. Każdy centymetr może być straszny, ale uwierz, że po jakimś czasie regularnych treningów zaczniesz widzieć efekty i będziesz z siebie dumna, a także jeszcze bardziej zmotywowana! 
9. Dotrzymuj słowa
Dotrzymaj sobie danego słowa: regularność w aktywności i zdrowa dieta. A reszta przyjdzie sama. 
To co, gotowa na aktywną wiosnę? Baa... na aktywne życie? Mam nadzieję, że tak. Jeśli macie jakiekolwiek pytania, to piszcie pod postem albo kierujcie na moją skrzynkę aska. Trzymam mocno kciuki i powodzenia, kociaki!

7 marca 2015

Zielony duet groszku z porem

Obiecałam sobie wczoraj, że ten weekend przeznaczę na totalny rest. Muszę odpocząć. Ten tydzień był dla mnie męczący pod każdym względem i zdecydowanie nie zaliczę go do udanych. Sobotę rozpoczęłam w przyjemny sposób. Wyspałam się, kubek mojej ulubionej kawy i śniadanie. Ogarnęłam się i pojechaliśmy na zakupy, wyszukałam przy okazji kilka ciekawych produktów na sklepowych półkach. Od jakiegoś czasu chodził za mną groszek i por. Dobra... trochę śmiesznie to zabrzmiało. Chodzi o to, że miałam ochotę zrobić jakąś sałatkę w roli głównej z tymi warzywami. Dzisiaj znalazłam wolną chwilę i coś mi wyszło. Pomyślałam, że podzielę się z wami przepisem. Może wykorzystacie go na niedzielne popołudnie? Polecam. Z góry dodam, że niektóre składniki można zamienić na te bardziej fit, czego ja nie zrobiłam. Tak wyszło. 
Składniki:
• świeży por
• ogórek szklarniowy 
• puszka kukurydzy 
• puszka groszku drobnego
• 4 jajka 
• pół papryki czerwonej
• makaron kokardki 
• 2 nieduże ząbki czosnku 
• wegeta, pieprz świeżo zmielony
• ok. 2 łyżki jogurtu naturalnego
• 1 łyżka majonezu
Wykonanie:
Jajka i makaron gotujemy. Warzywa myjemy, osuszamy. Ogórka obieramy ze skórki, wraz z papryką kroimy w średnią kostkę. Por kroimy w paseczki. Warzywa wrzucamy do jednej miski, dodajemy odsączoną kukurydzę i groszek, dorzucamy czosnek pokrojony w kosteczkę. Ugotowane jajka kroimy również w kostkę i wraz z makaron dorzucamy do warzyw. Wszystko mieszamy. Dodajemy majonez i jogurt naturalny. Dla smaku przyprawiamy według uznania wegetą i pieprzem. Wszystko razem mieszamy i odstawiamy na jakiś czas do lodówki. 
Tym, którzy wykorzystają przepis smacznego, a dla reszty miłego dnia! 

3 marca 2015

Na wieki wieków

Ostatnio spędziłam miły weekend z jedną z moich najlepszych przyjaciółek. Dawno się nie widziałyśmy, dlatego fajnie, że miałyśmy szansę spotkać się i spędzić miło czas. Znamy się już dwa lata, o ile dobrze pamiętam i rozumiemy się jak siostry! Serio, a ostatnie sytuacje to tylko potwierdziły, haha, ale mniejsza. Chciałam się wam trochę pochwalić, czym Agata mnie zaskoczyła w ostatni piątek. Powiem szczerze... Zaskoczyła mnie, aż miło. Bransoletka z takim symbolem, cudo:) Raz jeszcze dziękuję Ci bardzo! Mam nadzieję, że i nasza przyjaźń będzie trwać w takiej nieskończoności, na wieki wieków. 
" Ósemka symbolizuje nieskończoność, ciągłość przemian i bezczasowość, obfitość i dostatek. Energia ósemki to światło władzy ducha nad materią. "
Miłego dnia!

1 marca 2015

Broccoli soup, please!

Często zdarza mi się gotować. A tak właściwie to dzieje się tak praktycznie codziennie, głównie dlatego że preferuję trochę inną kuchnię niż moja rodzina. Więcej warzyw i pełnoziarnistych produktów, a mniej ziemniaków oraz mięsa. Ostatnio mam fazę na marchewkę i brokuły, co chwilę je podjadam. Kiedyś ciocia ugotowała zupę krem brokułową, jeny... Była pyszna! I tak od jakiegoś czasu myślałam nad ugotowaniem czegoś nowego, innego. Stało się. W piątkowy wieczór, czekając na przyjazd mojej przyjaciółki, ugotowałam zupę brokułową. Wyszła pyszna i szybko zniknął cały garnek, dlatego pomyślałam sobie, że podzielę się z wami przepisem. Z góry dodam, że będę jeszcze nie raz ją gotować, ale następnym razem dodam jogurt grecki lub naturalny zamiast śmietanki. Sprawi to, że będzie bardziej fit. 
 Składniki:
• 1-2 marchewki
• 2 średnie ziemniaki
• 1 pietruszka
• jeden świeży brokuł
• 100ml śmietany 18%
• 2 łyżki mrożonej albo świeżej natki pietruszki
• kostka bulionu drobiowego
Wykonanie:
Do garnka (użyłam takiego średniego) wlewamy ok. 0,75-1l wody, gotujemy. Marchewki, ziemniaki i pietruszkę obieramy, myjemy i kroimy w kostkę. Brokuły dzielimy na różyczki, płuczemy i wraz z innymi warzywami wrzucamy do wrzącej wody. Gdy warzywa się ugotują, wrzucamy kostkę drobiową i mieszamy, następnie wlewamy śmietanę i wciąż mieszamy. Następnie blenderujemy zupę i doprawiamy solą, pieprzem. Zupa jest gotowa. Przed podaniem można posypać ją grzankami albo migdałami dla urozmaicenia.
Próbowaliście kiedyś takiej zupy? A może ktoś z was często gotuje? W każdym bądź razie polecam smakoszom :)