.

27 listopada 2015

Tak sobie tylko gdybam...

Piątki zaczynam od ulubionego angielskiego, brnę przez matematykę i dwie godziny polskiego, zawsze nie mogę się doczekać przyrody -po prostu lubię te zajęcia, a nauczycielka również jest sympatycznie nastawiona do nas. Zaś niemiecki dłuży mi się i do tej pory nie mogę się przyzwyczaić, że wcisnęli go nam na ostatniej godzinie. Piątek! Nareszcie nadszedł, chociaż nie odczuwam tego weekendu tak bardzo. Może ze względu na to, że nie było mnie przez dwa dni w szkole. Musiałam wykurować swoje gardło i odpocząć. W sumie nie udało mi się nic z tego. Zmęczenie wyleczyłam spacerem i ogólnie cośtamrobieniem, a gardło... No gardło przestało boleć, ale głos zmienił mi się i brzmię teraz jeszcze dziwniej niż zazwyczaj. Jeśli w ogóle uda mi się coś z siebie wypowiedzieć. 
Tak czy inaczej mamy długo wyczekiwany piątek, nareszcie. U mnie zapowiada się on spokojnie i bez większych planów, nadal żyję remontami w moim domu i rozmarzam, aby się to jak najszybciej skończyło... Co do zdjęcia, nie, nie obcięłam włosów, jeszcze, hahah. Bo przyznam, że od jakiegoś czasu myślałam nad tym, ale, jak to często u mnie bywa, tak sobie tylko gdybam.
Miłego wieczoru, moi drodzy! (:

3 komentarze:

  1. U mnie weekend zapowiada sie bardzo pracująco:)
    _________________
    blog.justynapolska.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie piątki też zwykle się dłużą. Pierwszej lekcji nie mam, jednak połączenie komunikacyjne z mojej miejscowości do miasta, gdzie chodzę do szkoły, jest okropne. Czekam w szkole całą godzinę na znienawidzony niemiecki. Później his, rozszerzona geografia, angielski matematyka, polski i... ósma lekcja-wf. Nienawidzę tych ostatnich. Ciągną mi się okropnie. Wczoraj jednak do szkoły nie poszłam. Zmęczenie i gardło, jak w Twoim przypadku :c

    http://p-ann.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.