.

12 czerwca 2015

Nasz licealny biwak

Szkolne czasy wspomina się podobno najlepiej. Śmieszne sytuacje na lekcjach, pierwsze ściąganie i pierwsze przyłapanie. Jedynka, dwójka, piątka i tak dalej... Najlepsze znajomości wychodzą właśnie ze szkoły! A szkolne wycieczki są super sprawą. 
W środę wybraliśmy się z klasami licealnymi na biwak, wróciłam dzisiaj w południe. Wycieczka okazała się świetna i na pewno niezapomniana, bo wydarzyło się tyle rzeczy! Zarówno wesołych, przepraszam, super wesołych, ale i też smutnych (o tych nie zamierzam tutaj mówić). Wspólny domek, dobre towarzystwo, horror jednej z nocy, wspólne śniadania i kolacje, gotowanie... I jeszcze ta toaleta, haha, dziewczyny wiedzą, o czym mówię ;) Trochę więcej kawy niż zwykle, bo noce słabo przespane, a Sara lubiła zawitać do nas już o dziewiątej! Czas minął nam też bardzo szybko na graniu w siatkówkę, na spacerach, dłuższych rozmowach i śmianiu się ze wszystkiego i z niczego. I choć w środę nie miałam ochoty tam jechać, dzisiaj nie żałuję, bo wiem, że zbliżyłyśmy się do siebie z dziewczynami oraz z resztą niektórych osób. 
Mam kilkanaście zdjęć z telefonu, wstawię kilka z nich, ale resztę zostawimy dla siebie.


 te konie zauroczyły chyba najbardziej Zuz
 Mery Mery
 chodź, zrobimy selfie!
 uwielbiam to zdjęcie! ale nie pamiętam, co Zuza wtedy robiła haha
my best girls!

4 komentarze:

  1. Zazdroszczę takiej wycieczki :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jest że nie chce się jechać w wychodzi zazwyczaj super :)
    .
    http://paulinkq-my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszczę biwaku! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.