30 listopada 2014

It's cold outside, let's go to the rink!

Ten weekend w pełni mogę zaliczyć do udanych. Wczoraj rozmawiając późno w nocy z przyjaciółką, zaproponowała wypad na łyżwy. Zabawne, że myślałam o tym samym! I tak się złożyło, że wybrałyśmy się do pobliskiego miasta. Pogoda dzisiaj jest naprawdę chłodna, termometr pokazuje ujemne kreski, ale już jutro mamy grudzień, więc co się dziwić... Mimo tego, że zmarzłyśmy, to bawiłyśmy się świetnie. Szczególnie przy robieniu zdjęć, haha. Później wskoczyłyśmy do pobliskiej knajpy i ogrzałyśmy się nieco przy filiżance espresso. Przy okazji wytłumaczyłam Kari kilka instagramowych rzeczy hihih. Nareszcie doczekałam się jej tam, niedługo dojdzie zapewne do wprawy. Tak czy inaczej planujemy wyskoczyć jeszcze nie raz na łyżwy, tylko już w większym gronie :)
A jutro już poniedziałek, udanego tygodnia wszystkim. Buziaków sto tysiące!

29 listopada 2014

Rodzinny wieczór

Hej Hej! Wpadłam do was dosłownie na chwilkę, ponieważ mam niewiele czasu. Czuję się już lepiej. Weekend rozpoczął się dla mnie miło i zamierzam go wykorzystać w jak najbardziej przyjemny sposób. Byłam u Kari, zrobiłyśmy prezentację na biologię, pogadałyśmy i zwinęłam się do domu. Ogarnęłam kilka rzeczy. A później razem z rodzicami siedziałam w kuchni i pichciłam pizzę. Potem pewnie obejrzymy jakiś fajny film. Ten wieczór spędzimy razem, tak trochę rodzinnie. Zdecydowanie lubię takie wieczory!
Zmykam, miłego wieczoru!

27 listopada 2014

Nie mam siły, by oddychać...

Miałam napisać coś sensownego, o jakiejś konkretnej tematyce. Ale jestem taka zmęczona, że nie mam nawet siły, by oddychać. Naprawdę... Do po południa było dobrze, teraz jest nieznośnie. Czuję się tak fatalnie, głowa mnie boli i nie mam na nic ochoty. Ostatnio dni mijają mi szybko, a następny tydzień może być ciężki. Oby minął równie szybko jak ten. Jutro już piątek, na szczęście albo i nie, nie potrafię się zdecydować -jak na wiele rzeczy ostatnio. 
 Życzę wam miłego wieczoru, tymczasem ja wracam do poduszki i koca.

23 listopada 2014

Wake up and smell the coffee

Pochodzi z Etiopii, w Europie pojawiła się około XVI wieku. Działa pobudzająco i orzeźwiająco. A ja uwielbiam jej zapach, smak i delektuję się nią codziennie. Jakieś pomysły co to może być? Podpowiem... Kawa. Napój odpowiednio przygotowany z ziaren kawowca. W Polsce pojawił się, dzięki Bogu, już pod koniec XVII wieku. Mimo protestów przeciwników, kawa zyskiwała sobie coraz większe grono zwolenników. Do jej miłośników można zaliczyć Jana III Sobieskiego, Chmielnickiego, księcia poetów polskich -Krasickiego czy Adama Kazimierza Czartoryskiego... i mnie, oczywiście! Uwielbiam kawę, delektuję się nią każdego poranka. W tygodniu trochę krócej, a w weekendy trochę dłużej. Prawdziwa czarna kawa bez cukru, bez mleka to dla mnie najlepsza część dnia. Godzina tylko dla mnie i mojej małej czarnej. Nie pogardzę również espresso czy zwyczajną kawą rozpuszczalną, bo i taką bardzo lubię. 
Kawa ma wiele pozytywnych, jak i negatywnych korzyści. Skupmy się może na tych dobrych stronach... 

  • Kawa polepsza pamięć krótkotrwałą i zdolności poznawcze.  
  • Zmniejsza ryzyko zachorowania na marskość wątroby.
  • Ułatwia koncentrację oraz pozytywnie wpływa na krążenie i układ trawienny
  • Przyśpiesza metabolizm, tym samym zwiększa tempo przemiany lipidów i pomaga zapobiegać zmęczeniu mięśni
  • Zmniejsza ryzyko wystąpienia u mężczyzn kamicy żółciowej.
  • Przyczynia się do zmniejszenia zachorowalności na nowotwory pęcherza wśród palaczy.
  • Zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona.
  • Nawet do 50% zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II.
  • Zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita i wątroby (hepatomę).
  • Zwiększa efektywność środków przeciwbólowych.
  • Podejrzewa się, że jest źródłem przeciwutleniaczy w diecie osób spożywających niewiele owoców i warzyw – brak jednoznacznych dowodów.
  • Polepsza perystaltykę jelit.
  • Może ograniczać rozwój próchnicy zębów.
Halo, a może jest tutaj ktoś jeszcze miłośnikiem kawy? :)

15 listopada 2014

Coco au Miel, czyli kokos w połączeniu z miodem

Ostatnio nie miałam czasu, aby coś upiec. Gotowanie to coś, co robię na co dzień, dlatego rzadziej pojawiają się posty z tej kategorii. Częściej dzielę się z wami przepisami na słodkości, ale myślę, że chyba nie macie nic przeciwko, nie? No chyba nie:) Dzisiaj w mojej kuchni po francusku i tradycyjnie. I tym pierwszym przepisem chciałam się z wami podzielić. Ciasteczka kokosowe z miodem, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak... babeczki! Ale nie, to nie żadne babeczki czy muffiny. Upiekłam je z ciekawości. Myślałam, że nie będzie to nic specjalnego, jednakże nawet nie wiecie jak zasmakowały rodzicom. A w połączeniu z Nutellą to już w ogóle! Może i ktoś z was się skusi, hm?
 Składniki:

 1 i 1/4 szklanki (310 ml) mleka
1 i 1/4 łyżeczki miodu
3 szklanki (230 g) wiórków kokosowych
1/2 szklanki (125 g) cukru
1/2 szklanki (70 g) mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże jajka, dobrze roztrzepane

Wykonanie:
Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Wgłębienia w formie do muffinów wyłożyć papierowymi papilotkami. Zagotować mleko z miodem, odstawić z ognia. Wymieszać wiórki kokosowe, cukier, mąkę i proszek do pieczenia. Powoli wlać mleko i wymieszać. Dodać roztrzepane jajka i mieszać aż składniki dobrze się połączą. Masą napełnić papilotki, dbając aby masa za każdym razem była dokładnie wymieszana. Piec na złoty kolor, przez około 25 - 30 minut.
Miłego wieczorku!

12 listopada 2014

Bye bye, the worst is going away...

Dobry wieczór! Wow, udało mi się tutaj wpaść chociaż na chwilę. Ostatnie dni mijają mi tak szybko, nie mam czasu na nudę, a i na bloga zostaje mi niewiele. Długi weekend minął mi tak dobrze, nie spodziewałam się tylu pozytywnych chwil biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w moim życiu. Myślę, że to najgorsze zaczyna mijać... Spodziewam się ciężkich momentów, wspomnień, ale nie obawiam się tego już tak, jak jeszcze kilka dni temu. Coś się kończy, a coś zaczyna. Zbyt wielu dobrych ludzi mnie otacza, zbyt wielu sprawia, że się uśmiecham. Jak chociażby mój doktor i on mnie dzisiaj rozśmieszył, kiedy dostałam naklejkę energicznej pacjentki, hahah. Później czekała mnie wizyta u okulisty, trochę tam posiedziałam, ale to jak zawsze. Prawie każda wizyta trwa tak długo, moje badania i wszystko inne jest czasochłonne. Następnie zakupy, trzeba było wstąpić w kilka miejsc -trochę czasu minęło. Do domu wróciłam wieczorem, zmęczona.. Ale z uśmiechem stwierdzam, że to był udany dzień. I oby takich było dalej. Może ta jesień okaże się jednak lepsza od kilkunastu poprzednich? Może...
Miłego!

9 listopada 2014

#with my best girls

Moi przyjaciele są dla mnie jak rodzina, przyjaciółki to prawdziwe siostry. Uwielbiam spędzać z nimi czas, wygłupiać się, rozmawiać o wszystkim i o niczym, oglądać filmy, robić głupie selfie, nagrywać zabawne videa, tworzyć wspomnienia... Korzystając z długiego weekendu i faktu, że na te kilka dni mam dom dla siebie, zrobiłyśmy nocowanie. Było.. Jak było? O jeeeju, biorąc pod uwagę ostatnie tygodnie, to chyba dawno się tak nie uśmiałam. Dopadła mnie ostatnio faza śmiechu -śmieję się z niczego, w najmniej spodziewanych momentach. Przytrafiają mi się różne rzeczy, spotykam różnych ludzi, chyba przeznaczenie mi sprzyja.Ale wracając do tematu, ubawiłyśmy się, nagotowałyśmy i... napiekłyśmy również! Masz słoik nutelli, czekolady, ciastka, a twoja przyjaciółka ma ochotę na coś słodkiego. I myślisz, że tamte rzeczy ją zadowolą, nie? Nie, bo ona ma ochotę na babeczki! Hahah, kobiece dziwne zachcianki. Dołączył do nas kolega, obejrzeliśmy jakieś filmy, które akurat były puszczane w telewizji tej nocy. Śmiech nie opuszczał nas cały czas, ta noc pozostanie mi pod wieloma względami w pamięci. Zasnęłyśmy wczesnym rankiem, opadłam z sił... Kiedy się przebudziłyśmy po jedenastej, jedyne o czym marzyłam, to kawa. Najlepsza pod słońcem kawa. I jedyne co teraz robię, to zbieram siły, odpoczywam. Ale wiecie co? Naprawdę mi tego brakowało. Moje najlepsze dziewczyny!
 uwielbiam to zdjęcie!
a za to mam nadzieję, że nie stracę głowy, hihihi
Życzę wam udanego wieczoru, do następnego :*!

6 listopada 2014

Łyk czarnej pyszności

Budzę się punktualnie szósta trzydzieści, zwlekam się z łóżka, zaparzam kawę i czuję to zmęczenie, nie wyspałam się -stwierdzam. Popijając pierwszy łyk czarnej pyszności, zastanawiałam się, jaki okaże się dla mnie czwartek. Ostatnie dni były trochę, że tak powiem... nieciekawe, rutyna dnia codziennego, smutne wieczory. Przeziębienie chciało wziąć nade mną górę, ale się nie dałam. Samotność w sercu i tak zrobiła swoje, na to nie ma tabletki. Myślałam, że czwartek będzie dniem jak wszystkie inne. Jadąc do szkoły, minęłam się z sąsiadem, który, radosny jak zawsze, powiedział mi dzień dobry i rzucił uśmiech w moją stronę. I już wtedy poprawił mi humor! Później zajęcia w szkole. Nie sądziłam, że ten dzień będzie mógł być tak udany. Dzisiaj byłam kujonem, same piątki wleciały do dziennika. A wraz z przyjaciółmi minęły nam zabawnie przerwy. Brakowało mi czegoś takiego, dzień na luzie i z uśmiechem. Chciałam pozdrowić je wszystkie! Zuuz - moje kochanie, Natalkę, Klaudię, Kaari, Kasieńkę i Sylwię, miljonpińćset buziaków dla was. A teraz zmykam na spacer, miłego!