.

30 października 2014

Złe rzeczy są gwałtowne i przychodzą bez ostrzeżenia.


Robimy wszystko, co możemy. Czasami to nie wystarcza. Zapinamy pasy, zakładamy kask. Trzymamy się oświetlonych ścieżek. Próbujemy być bezpieczni. Mocno staramy siebie ochronić, ale to jest bez różnicy. Kiedy coś złego nas spotyka, przychodzi znikąd. Złe rzeczy są gwałtowne i przychodzą bez ostrzeżenia. Ale zapominamy, że czasami tak samo przychodzą dobre rzeczy.

Złe rzeczy. Dobre rzeczy. Złe, skupmy się na tych złych. Zaobserwowałam, że co roku najgorsze zdarza mi się we wrześniu. Nie wspominam szczególnie dobrze tego miesiąca rok temu. W tym roku również musiało się coś wydarzyć, co w sumie wyszło na dobre i wcale tego nie żałuję, na szczęście... Do niedawna byłam pewna, że wrzesień to jedyny miesiąc w roku, który jest dla mnie pechowy. Dobra, jeden miesiąc mniej. Jest ich jeszcze przecież jedenaście, nie? No właśnie chyba już nie... Październik mnie zaskoczył. I wcale nie pozytywnie, bo najbardziej negatywnie jak tylko chyba mógł. Miesiąc pechowy, nawet gorszy od września. Złe rzeczy, złe sytuacje, złe decyzje, jedna po drugiej. Dwa miesiące odpadają, zostało dziesięć. Jak to jest, że wiosną i latem wszystko jest łatwiejsze, lżejsze, milsze i cieplejsze pod każdym względem? Jak to możliwe, że depresja, złe myśli i czyny doganiają nas właśnie jesienią? Zima jest znośna, nawet przyjemna. Ale jesień? Naprawdę z roku na rok trudniej mi polubić tę porę roku. Wręcz powiedziałabym, że to ona robi wszystko, bym jej nienawidziła. Szarość na ulicach, zimne powietrze, opadające liście, deszcz, szybciej zachodzące Słońce, samotność... To nie jest coś, co by mogło mnie zadowolić. Nie zawsze jest tak pesymistycznie oczywiście, ale mogłabym powiedzieć, że w siedemdziesięciu procentach to spokojnie bym się zmieściła. Najgorsze są wieczory, które są teraz dłuższe. W tej ciszy łatwo zajrzeć w siebie. Nocą wszystko wydaje się inne. Nocnych spraw nie da się wyjaśnić za dnia, po prostu... I dobrze jest, kiedy masz z kim porozmawiać o tej porze, wyżalić się, pomarudzić. Gorzej, kiedy dana osoba nie ma tej możliwości bycia przy tobie -przecież nie zawsze tak się da. Mówię tutaj głównie o przyjaciołach. Bo co jeśli zaczniesz płakać o 3 nad ranem, zadzwonisz do jednego z nich i co, zaczniesz nawijać o swoich problemach? No w sumie, to nie widzę w tym nic złego. Moja przyjaciółka w końcu kiedyś zadzwoniła do mnie nawet po czwartej nad ranem, choć rozmowa była krótka i w ogóle nie kleiła się (nie pytajcie lepiej o szczegóły), to nie byłam zła. Z Agatą często tak mamy, rozmawiamy minutami, kwadransami, godzinami o swoich problemach. Marudzimy o całym świecie, jaki to on jest zły i dlaczego ludzie są tacy, a nie inni. I dlaczego tak, a nie inaczej. Po co, w jakim kierunku i dlaczego akurat my... Takie rozmowy pomagają, polecam. I łzy też. I zielona herbata, ale herbata się kończy i trzeba wyjść, kupić kolejną. 
Kiedy coś złego nas spotyka, przychodzi znikąd. Złe rzeczy są gwałtowne i przychodzą bez ostrzeżenia. I faktycznie. Faktycznie tak jest, niestety... 

25 października 2014

Kurczak w parze z farfalle

Gnocchi, stelline, treccine, risoni, capalletti, farfalle, farfalle tonde, penne, creste, lasagne, ravioli i inne... To wszystko to makarony! Kojarzące się z Włochami, a tak naprawdę sprowadzone do Europy przez Arabów. Na świecie produkuje się ponad 14mln ton makaronu rocznie, w tym 3.5mln ton w samych Włoszech. Każdy z nas lubi ten produkt, ja sama zresztą uwielbiam kuchnię włoską -w której makaron, a ładniej nazywany pasta, to podstawa większości dań. Dzisiaj nie bez powodu post taki, a nie inny. 25 października to Światowy Dzień Makaronu i z takiej właśnie okazji przygotowałam sałatkę. Prosta i myślę, że całkiem smaczna. Znalazłam ją gdzieś w książce kucharskiej. Na szybko i pysznie. Może ktoś się skusi?
Składniki:
  • 150g makaronu farfalle (po polsku inaczej kokardki:) )
  • 250g filetu kurczaka
  • 3 ogórki kiszone
  • 2-3 łyżki selera ze słoika
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego (ja użyłam ketchupu -zapomniałam kupić tamtego produktu...)
  • 2 łyżeczki musztardy
  • sól, pieprz
Wykonanie:
Makaron ugotować, odcedzić, pozostawić do ostygnięcia. Pokrojone w cienkie słupki mięso usmażyć na patelni. Seler dodać do makaronu, pokroić w kostkę kiszone ogórki. Olej wymieszać z koncentratem oraz musztardą, przyprawić do smaku solą i pieprzem. Zalać sałatkę sosem i wszystko delikatnie wymieszać. 
Smacznego! :)

23 października 2014

"Masz ich jeszcze dziesięć."

Czy jest ktoś, kto uwielbia jesień? Ktoś ceni ją bardziej od innych pór roku? Co tak naprawdę w niej lubimy, a co szczerze nienawidzimy? Tytuł z poprzedniego postu ma trochę racji. Jesień to dla mnie ciężka pora roku. Z moich obserwacji wynika, że zawsze najgorsze zdarza się we wrześniu. Przypadek czy ironia losu? Październik jednak również okazuje się dwulicowy. Czyżby dwa miesiące codziennego zwykłego szczęścia mniej? Jak to powiedziała moja przyjaciółka: "masz ich jeszcze dziesięć". Pocieszające.
Jesienią opadają liście z drzew, jesienią czuć zapach jabłecznika w kuchni, jesienią jest chłodniej.. Jesień to niewątpliwie czas na grube swetry, kurtki, czapki i inne zbędne, a jednocześnie potrzebne akcesoria. Jesienią, tak, właśnie jesienią, dopada nas zły humor. Depresja. Jesień jakby usprawiedliwia depresję, jesienią nie trzeba być młodym, zdrowym, aktywnym jak latem, jesienią można sobie popłakać, jesień to pora ludzi samotnych. Najbardziej przygnębiająca pora roku okiem pisarzy i poetów. I mnie. Nie lubię jesieni, a jedyne co w tej chwili mnie martwi, to zagrażająca mi samotność. 

19 października 2014

Idzie jesień, będzie psychicznie trudniej.

Zgodnie z planami, spędziłam wczorajszy dzień z przyjaciółkami. Upiekłam ciasto, zaparzyłam herbatę. Były rozmowy, śmiechy i zdjęcia. Miałyśmy obejrzeć film, naszykowała ich Kari chyba z dziesięć. Usunęłam połowę, decyzja? Nic nie obejrzałyśmy, wolałyśmy inaczej nadrabiać wspólny czas. Po południu poszłyśmy do parku na trochę fotek. Jesień chłodna, więc jak wracałyśmy, trochę zmarzłam. Efekty myślę, że nie są jakieś super ekstra wystrzelone w kosmos, ale zdjęcia mi się podobają. Typowo jesienne, pełno liści, trochę słońca i ubrudzone conversy! Znowu będę musiała je prać, brudne te liście w tym roku coś haha:) Mam mało czasu, dlatego zostawiam was z pierwszą częścią zdjęć, a ja zmykam!

Buziaki!

17 października 2014

piątek, piąteczek, piątunio...

Piątek, piąteczek, piątunio i tak dalej... Nareszcie weekend, doczekaliśmy się. Ten tydzień momentami mi się tak dłużył, szczególnie niektóre lekcje tak jak np. dzisiejsza przyroda, o jeny, dobrze że miałam przy sobie jakąś książkę, którą wzięłam na polski. Jednak dzięki dwóm sprawdzianom, zajęcia minęły mi całkiem szybko, a przyjaciele dobili całkowicie nudę. Pogoda za oknem jest fatalna, zmarzłam przy samych zakupach po szkole, a co dopiero mówić tu o jakimś spacerze. Może jutro, jak będę mieć ochotę... Chciałabym, aby jeszcze trochę ciepła do nas wróciło -szykowałam w głowie jesienne zdjęcia i fajnie by było to spełnić. Tak czy inaczej weekend zapowiada się chłodny. Plany się zmieniły, ale te są równie interesujące. Zobaczę się z dziewczynami, spędzimy w końcu trochę czasu razem. Bo ostatnio rozmawiam tylko z Kariną, nie narzekam oczywiście, chodzimy na jeden profil i to całkiem normalne, że z Żanetą oraz Darią kontakt na co dzień czasami się urywa. Ale od czego są weekendy! ;)
Miłego, trzymajcie się ciepło!

16 października 2014

Dietetyczne z jabłkami i mega słodkie!

Jestem z tych osób, które unikają słodkości. I szczerze to trudno mi powiedzieć, czy je lubię czy też nie... Nieraz mam ochotę zjeść pół czekolady sama, a czasem nie chcę nawet patrzeć na to wszystko. Ale zawsze mam ochotę na dobre, zdrowe co nie co. Ostatnio przeszukiwałam internet i natknęłam się gdzieś na przepis. Wypróbowałam go, ciasto upiekło się, a najlepsze jest to, że wyszło tak dobre, że nawet moim przyjaciółkom zasmakowało, kiedy tylko przyniosłam im do szkoły po kawałku. Postanowiłam się z wami podzielić przepisem, może wykorzystacie go w któryś dzień. Dodam, że można zwiększać proporcjonalnie składniki, jeśli chcemy upiec je w większej formie, chyba że wolimy, by wyszło coś na kształt tarty -tak jak mi za pierwszym razem, co możecie zauważyć na zdjęciach niżej. 
Składniki:
• 2-3 jabłka
• 3 jajka
• szklanka mąki pełnoziarnistej (albo zwykłej, pszennej)
• 1/3 szklanki cukru
• 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
• cynamon (ilość dowolna)
• 100g jogurtu naturalnego
Wykonanie:
Jajka miksujemy na gładką puszystą masę wraz z cukrem, dodajemy mąkę, miksujemy wciąż, dodajemy jogurt. Dosypujemy proszek i cynamon. Jabłka obieramy ze skórki, kroimy w kosteczkę i dodajemy do masy, mieszamy łyżką. Do naszykowanej foremki wylewamy ciasto. Pieczemy w 180'C przez około 40 minut. Proste, prawda? A jakie dobre:)

14 października 2014

Dzień Edukacji Narodowej

Hej, kochani! Chciałam do was wpaść wczoraj, ale przeznaczyłam ten dzień na odpoczynek i parę innych spraw. Wyjątkowo miły był ten poniedziałek. Tymczasem dzisiaj Dzień Edukacji Narodowej, kolejny luźniejszy dzień. Zastanawiałam się, czy iść do szkoły na te półtorej godziny, ale skoro odwołali nam zajęcia, to powiedziałam sobie czemu nie. Głupio by było nie złożyć trochę życzeń nauczycielom... Minęło szybko i jestem w domu od jakiegoś czasu, mam kilka planów. Babcia odwiedzi nas po południu, dawno się nie widziałam z nią. Mój dziadek pojechał do Niemczech, więc podejrzewam, że czeka mnie niedługo trochę niemieckich słodkości. Tak czy inaczej, pozostanę chyba w domu i przy okazji będę trzymać kciuki za egzamin mojego chłopaka. 
przy okazji coś z dzisiaj... • koszula -KappAhl • spodnie -H&M
Miłego dnia, trzymajcie się!

11 października 2014

Ostatnio obejrzane

Kiedyś miałam więcej czasu, aby oglądać filmy. Więcej czasu i więcej ochoty. Kiedyś... Ale od jakiegoś czasu znowu chętnie w wolne dni poświęcam na to czas. Wracam do weekendowej rutyny! Dzisiaj chciałam wam przedstawić kilka filmów, które w ostatnim czasie obejrzałam albo które stały się moimi ulubieńcami na jesienne wieczory. Może się przyda ten post i zobaczycie coś całkiem nowego, innego! A więc zacznijmy...
Gnijąca panna młoda
Film reżyserii Tima Burtona. Genialny! I tak, wiem, mam prawie siedemnaście lat, a oglądam takie bajeczki. Ale film jest naprawdę ciekawy i powiedziałabym, że ma klimat, który czasami może przyprawić o dreszcze, szczególnie tych młodszych. 
• Victor przypadkiem oświadcza się nieżyjącej dziewczynie. Nieboszczka zabiera młodzieńca ze sobą do świata zmarłych, by go poślubić. 

Jestem Bogiem
Film, który obejrzałam wczoraj z chłopakiem. Mnie się osobiście podobał, ale może to zasługa Brada Coopera, chociaż uważam, że nie tylko. Gra aktorska, sama akcja i tematyka filmu spodobała mi się. Także mogę wam polecić coś takiego na luźniejszy wieczór.
• Eddie Morra jest niespełnionym, pogrążonym w depresji pisarzem. Eksperymentalny narkotyk, NZT, powoduje, iż staje się on geniuszem i człowiekiem sukcesu. 
Jeden dzień
Absolutnie piękny film! Jeden z moich ulubionych. Jest wzruszający, delikatny, pełen ludzkich uczuć. I w dodatku Anne Hathaway! 
• Emma (Anne Hathaway) i Dexter (Jim Sturgess) poznają się w noc ukończenia szkoły - 15 lipca 1988 roku. Ona jest dziewczyną z klasy robotniczej, ma ambicje, marzy o uczynieniu świata lepszym. On jest bogatym uwodzicielem, który pragnie, by świat układał się tak, jak on tego pragnie. Postanawiają spotykać się ze sobą 15 lipca, każdego kolejnego roku. Przez  następnych dwadzieścia lat dowiadujemy się o ich miłościach, złamanych sercach, sukcesach, ziszczonych nadziejach i niespełnionych marzeniach. 
Bez mojej zgody
Film poleciła mi kiedyś przyjaciółka. Uwielbiam dramaty, dlatego uważam, że ten jest jednym z lepszych, jakie udało mi się obejrzeć. Wzruszający, piękny. Jeśli macie ochotę na trochę smutków, to polecam.
• Sara i Brian wiodą spokojne życie. Idylla zostaje jednak przerwana, gdy dociera do nich przerażająca informacja o chorobie córki. Aby ratować życie dziecka, para podejmuje trudną decyzję, która na zawsze zmieni ich życie. Dylematy etyczno-moralne zmieniają ich relacje. Prawdziwy koszmar zaczyna się jednak, kiedy ich druga córka odkrywa prawdę dotyczącą jej poczęcia. 

Inne filmy, jakie mogę wam polecić to m.in.: Kwiat pustyni, Harry Potter, Nietykalni, Inna kobieta oraz Mroczne cienie.
Miłego weekendu!

6 października 2014

...bo słońca tego dnia nie brakowało.

Poniedziałki są ciężkie chyba dla każdego z nas. Choćbym nie wiem, co robiła, i tak będę zmęczona po sześciu godzinach w szkole. Dzisiaj tym bardziej czułam się osłabiona, ale to już chyba minęło i jest lepiej. Nieczęsto zdarzają się te wyjątkowe poniedziałki, kiedy bije ode mnie energia. W dodatku od jakiegoś czasu otaczają nas jesienne dni, liście spadają z drzew, powietrze się ochładza, dzień robi się krótszy... Warto korzystać z ostatnich słonecznych dni i wybrać się od czasu do czasu na krótki spacer. Sama ostatnio tak zrobiłam, wzięłam ze sobą też aparat i ruszyłam w stronę lasu niedaleko mnie. I tak szczerze... Muszę jeszcze poczekać na żółtawo-złote liście, aby wykonać lepsze fotografie, bo słońca tego dnia nie brakowało. I tak myślę, że wybiorę się w inne miejsce. Takie, gdzie co roku jesienią jest po prostu pięknie.
Lubicie jesień i jej klimat?

4 października 2014

...na tą chwilę powracam

Chyba każdy z nas ma gorsze dni, ja je miewam często niestety... Długi okres czasu dla was nie pisałam i zaniedbałam bloga brakiem postów. Wiele się u mnie wydarzyło, nie wszystkim mogę się pochwalić, bo w sumie to nie wiem, czy jest czym. Miałam nerwowe dni, dużo emocji, dużo łez i zdezorientowania. Jestem nerwową osobą, ale poza tą wadą mam jeszcze jedną -jestem przewrażliwiona i niektóre sytuacje biorę za bardzo do siebie, potrafię zrobić z czegoś dobrego coś złego i to jest chyba najgorsze. Tak czy inaczej miałam powody, dlaczego na tak długi okres czasu darowałam sobie bloga. Mam nadzieję, że będzie lepiej, bez żadnych przykrych niespodzianek. A na tą chwilę powracam do blogowania, zamierzam regularnie pisać i dzielić się tym, co zawsze. Nie chcę obiecywać, że nowe posty będą zalewać stronę główną Stay Beautiful, ale mam taką nadzieję, że jednak nie zrezygnujecie z odwiedzin tej strony. 
Miłego weekendu! I do zobaczenia w następnym poście