28 lipca 2014

Dla smakoszy słodkości, czyli domowa granola...

Kto z nas nie lubi słodyczy? Chyba większość przepada za czekoladami, muffinkami czy pysznymi ciasteczkami. Szkoda tylko, że to mniej zdrowsze przekąski dnia codziennego Polaków. Chociaż ja jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem. Od jakiegoś czasu chodził za mną pewien przepis. Coś słodkiego, ale zdrowego i w dodatku chrupiącego. Mam na myśli domową granolę. Uwielbiam jej połączenie z jogurtem naturalnym, po prostu pycha! Połączenie płatków owsianych, siemienia lnianego, suszonej żurawiny, wiórek kokosu i innych składników daje smaczny efekt. Ja swoje zrobiłam z powyższych rzeczy, dodałam jeszcze posiekanych drobno suszonych śliwek oraz moreli. Wszystko prażyłam na patelni, po czym dodałam dwie łyżki prawdziwego miodu, wymieszałam i posypałam na oko otrębami pszennymi. Zostawiłam na parę minut, żeby ostygło i się złączyło w jedną całość. Taką mieszankę potem chowamy do słoika. I mamy pyszny dodatek do jogurtu czy mleka, a dla większych smakoszy słodkości wersja na sucho będzie idealnym rozwiązaniem :) 
Może ktoś z was robił coś podobnego? Mam nadzieję, że was zachęciłam choć trochę. Warto posiedzieć te pół godzinki w kuchni...

25 lipca 2014

Moje stare, ulubione i pudrowe...

Ooo, nie! Nie, nie, nie! -pierwsza myśl, kiedy zobaczyłam swoje ulubione spodnie z Zary lekko zabarwione przez te nowe z innej sieciówki. I co tu teraz zrobić... Pudrowy róż z prześwitami jeansu. No fajnie! Wyobrażacie chyba sobie, że się zdenerwowałam, głównie na samą siebie, no bo kto nowe rzeczy pierze ze starymi? No oczywiście ja. Już nie pamiętam, dlaczego tak zrobiłam, ale wiedziałam jedno... Spodni tych już nie założę. Leżały sobie na dnie komody, niepotrzebne, porzucone i zniszczone. Przy każdym sprzątaniu tam, przerzucałam je z ubrania na ubranie, nie chcąc ich wyrzucić. To naprawdę były moje ulubione i najlepsze pod każdym względem spodnie... Aż wpadłam na pomysł, żeby je przerobić na krótkie spodenki. Bo czemu nie? Obcięłam nożyczkami nogawki, a z mojej starej sukienki, która okazała się niewypałem, odprułam koronkę. I zwróciłam się do mojej mamy, wiedząc, że nie zepsuje efektu końcowego. Bo co do mnie, to mogłoby być różnie, hahah. Efekt? Jak dla mnie zadowalający. Dziewczęce, letnie i koronkowe spodenki. I jeszcze moje stare ulubione! 
Co myślicie?

24 lipca 2014



I believe nothing happens by mistake. 
You know, the universe has a divine plan. 
That sounds dramatic...

22 lipca 2014

let's pass some time...

Hej Hej! Nie wytrzymałam i postanowiłam do was napisać. Już dziś chciałam się z wami podzielić efektami kolejnej sesji zdjęciowej. Postów z ich galerią będzie kilka, ponieważ razem z dziewczynami zrobiłyśmy zdjęcia o różnych tematykach i wyszło ich dosyć sporo. Co prawda są do siebie podobne, lecz różnią się jednak stroje i niekiedy wykonanie zdjęć, jak i moja mimika twarzy. Mam nadzieję, że wam się spodobają. Bo ja jestem naprawdę zadowolona z dzisiejszej pracy. I oczywiście zmęczona... Niech nikt mi nie mówi, że pozowanie to nie praca, bo również męczy tylko w przyjemniejszy sposób :)
Do zobaczenia w następnym poście! ♥ ♥ 

21 lipca 2014

tu, gdzie jestem teraz, mi najlepiej...

Wakacje mijają coraz szybciej, już niedługo zakończymy lipiec, rozpocznie się sierpień. Z każdym dniem staram się wykorzystywać ten czas wolny jak najlepiej, a przede wszystkim, jak tylko zechcę. Wczoraj na przykład miałam pierwszą lekcję prowadzenia samochodu. Powiedzmy, że nie było źle. Uczucie? No fajne, fajne. Aczkolwiek jak na początek wolę uczyć się na mniejszym samochodzie... Wypady z przyjaciółkami, jakieś ogniska znajomych, spacery, liczne spotkania z jedną i tą samą osobą. Ciekawie! Mam nadzieję, że niedługo wpadnie mi jakiś wyjazd. Chociaż nie ukrywam, że tu, gdzie jestem teraz, mi najlepiej. W najbliższym czasie planuję wam pokazać kilka zdjęć z sesji z Weroniką. Przy odrobinie szczęścia chciałabym coś jeszcze zaplanować. Ale o tym już kiedy indziej. Mam wiele planów na te wakacje, jak już wspominałam. Ostatnio zaczęłam czytać książkę, ale nadal jestem na marnym początku. Wzięłam się za hiszpański, może czegoś więcej się nauczę niż rok temu. A może ruszę też z rosyjskim? To się okaże. Tymczasem idę obejrzeć film, który również nie dokończyłam pewnej nocy... 
♥ ♥ 

16 lipca 2014

Nails

Kobiety lubią zakupy, duużo zakupów, czerwone szminki, wysokie szpilki, zwiewne sukienki, obcisłe jeansy... I lubią mieć wszystkiego więcej, dużo kosmetyków, dużo butów, dużo ubrań, dużo wszystkiego! A ja lubię zadbane paznokcie. Od jakiegoś czasu chodziły za mną, niedosłownie oczywiście. Najlepiej trochę dłuższe i tak wyszło, że wczoraj zaraz po przejażdżce i opalaniu zerwałyśmy się z Kari i pojechałyśmy do kilku sklepów po potrzebne materiały. Po południu moja przyjaciółka zaczęła robić mi paznokcie. Zajęło nam to dosyć sporo czasu, bo około trzy godziny, ale efekt końcowy warty był tego. 
Co myślicie? Jak dla mnie są idealne, szczególnie jeśli chodzi o kolor.
Życzę wam miłego dnia, a ja tymczasem zmykam się szykować na nocowanie z przyjaciółkami.

14 lipca 2014

Wyobraźcie sobie kościstą dziewczynkę...

Nie zawsze byłam osobą aktywną... Jako dziecko, owszem, lubiłam biegać po podwórku, bawić się i ciągle coś robić... Ale że mało jadłam, a wręcz w ogóle (wszystko we mnie wmuszano), bo ważyłam tylko trzydzieści trzy kilogramy przy wzroście 147, to wyobraźcie sobie kościstą dziewczynkę.Potem mi przeszło to w podstawówce, lekcje wychowania fizycznego nie były dla mnie. I im częściej miałam jakąś, nawet najmniej dobrą, wymówkę -tym lepiej! Mój tatuś nie był tym zachwycony, niechętnie wypisywał mi zwolnienia z byle katarku. Mama też patrzyła różnie na takie sytuacje. W gimnazjum się to już trochę zmieniło, polubiłam lekcje wychowania fizycznego. Myślę, że dużo zawdzięczam nauczycielce. Potem zaczęły się w domu treningi z Chodakowską, jakieś zajęcia dodatkowe z siatkówki, bieganie, rower i inne... Każda aktywność fizyczna, w miarę moich własnych możliwości, jest dla mnie fajną rozrywką i dobrym zagospodarowaniem czasu. A wakacje to idealny moment, aby chwytać dzień i spędzać go aktywnie. Dzisiaj, całkowicie spontanicznie, wybrałyśmy się z Kari na przejażdżkę rowerową. Udało nam się przejechać w sumie 43km. Cudowna pogoda, dobre towarzystwo i spalone kalorie! Najlepiej. Niech taka pogoda pozostanie, słońce i czyste niebo działają na mnie korzystnie i jest bezpłatne, czyż nie...
przypadkowe zdjęcie z wieczorku gimnazjalnego...
A tak w ogóle! Dostałam już część zdjęć z sesji z Piotrkowa, wciąż jednak nie mam wszystkich. W najbliższym czasie pewnie podzielę się z wami nimi :)

10 lipca 2014

na Starym Mieście Piotrkowa...

Hej Hej! Wiecie co? Znalazłyśmy dzisiaj trochę wolnego czasu z ciocią i Amelką i spędziłyśmy razem trochę czasu poza domem. Pierwszym miejscem było jezioro, gdzie miałam sesję ostatnio. Wróciłam po swoje okulary przeciwsłoneczne, których jednak nie znalazłam... Teraz już nie tylko woda i gorące powietrze będzie mi przypominało tę sesję, ale także moja mała skleroza. No cóż, zdarza się. Kolejny kierunek -Stare Miasto. Ale najpierw wypad do jakiejś restauracji na obiad, później krótkie zwiedzanie i zdjęcia, które dzisiaj wam przedstawię trochę niżej. Musiałyśmy wracać do domu wieczorem, bo pogoda dzisiaj była dosłownie w kratkę. Od rana deszcz, duużo deszczu! A potem nagle duszno, gorąco... Miejmy nadzieję, że się to wszystko umiarkuje w najbliższym czasie, bo nie tylko jest to uciążliwe, ale i też nie do zniesienia chociażby dla moich włosów, które są okropne w takie dni!

8 lipca 2014

Pierwszy punkt wakacji

Pierwszym poważnym punktem moich wakacji był Piotrków Trybunalski. Dawno nie byłam w tym mieście, pamiętam tylko ulicę przy torach kolejowych, Mc Donald i figloraj dla dzieci, do którego bardzo lubiłam chodzić jako dziecko. Rzadko tu bywałam później. Nawet do galerii nie wstępowałam, bo tak jakoś nigdy mi po drodze do niej nie było, co zrobić... Wczoraj kiedy tu przyjechałam, spojrzałam na Piotrków z innej perspektywy. Z tej obcej, bo miasto to nie przypomina mi niczego, a co najlepsze nie wzbudza we mnie jakichkolwiek emocji, jeśli mam być szczera. Tak czy inaczej, może zmienię zdanie, kiedy jutro wybiorę się na małą wycieczkę po ulicach Piotrkowa. Dzisiaj dałam wam znać na swoim fanpage'u o czymś, co mogło was zaciekawić. Obiecałam, że zdradzę wam, co takiego ukrywałam przez kilka dni. Umówiłam się na sesję zdjęciową z bardzo miłą dziewczyną. Przyznam, że stresowałam się rano, potem mi już przeszło jednak. Była to raczej obawa, że nie znajdę miejsca, w którym się umówiłyśmy. Zdjęcia były robione nad Jeziorem Bugaj. Jak tylko je dostanę, to upublikuję je za zgodą Weroniki. Mam nadzieję, że efekty będą ciekawe. Dzięki wszystkim moim znajomym za troskę i dobre słowo, miło że "coś" we mnie dostrzegacie! :D
Jutro muszę ponownie zajrzeć tam. Zostawiłam gdzieś w trawie swoje okulary przeciwsłoneczne...Cała ja, haha.
Do napisania!

6 lipca 2014

Będzie słodko!

Hej, wpadłam do was tutaj na chwilkę, dosłownie. Mam małe urwanie głowy teraz, moja mama obchodzi dzisiaj swoje urodziny! Wszyscy składają jej życzenia, nawet moi znajomi, więc nie zdziwię się, kiedy i od was jakieś dostanie :) Dzisiejszy dzień spędzę z rodziną, jutro zaś jadę do Piotrkowa. Nie pisałam wam wcześniej, bo nie chciałam niczego zapeszać, ale już niedługo dowiecie się wszystkiego. Nie mogę się doczekać efektów! Nie wiem, kiedy wrócę, ale z pewnością tutaj do was zajrzę i napiszę co nieco, więc zaglądajcie. Moje wakacje zaczynają nabierać dobrego tempa! Czuję, że zaliczę je do udanych pod wieloma względami. Oprócz wypadów z przyjaciółmi, licznych spotkań i zabawy, czeka mnie kilka wyjazdów i to jest fajne. Mam nadzieję, że i wy się dobrze bawicie! :) Zmykam zajrzeć, jak tam tort. Dzisiaj będzie słodko!
Miłego dnia! I do napisania

3 lipca 2014

Być z nią w tym ważnym dniu...

Pisałam kilka dni temu, że rozpoczęłam swoje wakacje. Tak się składa, że mogę przed wami wszystkimi się pochwalić. Jestem dumna ze swojej mamy, naprawdę. Ten dzień był bardzo ciekawy, pełen emocji i stresu dla niej. Już od szóstej rano słyszałam, jak się krząta po domu, parzy kawę i powtarza materiały, z których wczoraj ją przepytywałam. Postanowiłam z nią być w tym ważnym dniu, obrona pracy nie należy do łatwych rzeczy. Czekając na profesora na korytarzu z mamą i jej przyjaciółkami, znajomymi sama zaczęłam się trochę stresować do tego stopnia, że zdecydowałam się aż przejść na jakiś spacer po Łodzi. Mogę się już wam pochwalić. Muszę po prostu. Jestem dumna, zdała, obroniła pracę i skończyła studia. Teraz tylko czekać na dyplom! To był dzień wyjątkowy, przynajmniej dla nas. 
love you! <3
Tymczasem zmykam, położę się i odpocznę. Jednak spać po pięć godzin trzy noce pod rząd, to nic fajnego...