31 maja 2014

kręciliśmy się po miejskich ulicach, rozmawiając...

Dzisiejszy dzień.. jeju, minął mi tak szybko! Dopiero co się budziłam, robiłam harmonogram, żeby się wyrobić ze wszystkim, a już za chwilę będę kłaść się spać. Za trochę dłuższą chwilę pewnie, mimo że jestem zmęczona. Wspólnie z dziewczynami się spotkałyśmy dzisiaj u mnie, aby nagrać wideo na polski. Było sporo śmiechu! Hahah, mam nadzieję, że jakoś to zmontujemy i wyjdzie fajnie. Mamy czas do piątku, damy radę. I nie zapomnę min przechodniów, kiedy nas widzieli! Tak czy inaczej dziewczyny poszły do domu jakoś wczesnym wieczorem, więc stwierdziłam, że może się czegoś pouczę, zrobię w końcu coś do jedzenia i ogólnie odpocznę po całym dniu, trochę odetchnę i takie tam... Jednak kolega zaproponował spacer, więc zgodziłam się, czemu nie. I tak wyszło, że kręciliśmy się po miejskich ulicach, rozmawiając. Było miło, później już trochę chłodno, bo do domu wróciłam wieczorem dopiero. Było miło.
 Ogarnęłam się, zawinęłam w koc i stwierdziłam, że napiszę coś do was. Ostatnio rzadko tu bywam, posty stają się chyba monotonne, takie codzienne. Nie wiem, jak wy, ale ja nie lubię za bardzo ciągle opisywać swoich dni. Bo dobrze już wiecie, że ciągle mam mało czasu i czasami mi już go bardzo brakuje. Czekam na wakacje, bo może wtedy będę mogła zacząć się spełniać w niektórych dziedzinach i poświęcać niektórym więcej swojej uwagi. Przynajmniej mam taką nadzieję. :) A nadzieja matką głupich. 
z ostatniego wypadu...

27 maja 2014

unforeseen session -photos


"Wszystko jest coraz bardziej za późno. 
Chociaż to zdanie jest może błędne nie tylko logicznie, językowo, ale naprawdę za późno może być tylko raz, w ciągu jednej sekundy, a potem już zawsze..."

25 maja 2014

Wspólne gotowanie, żarty, plotki... noc z przyjaciółmi.

Sobota zapowiadała się pracowicie. Spotkałyśmy się z dziewczynami na projekty. Biologia, chemia, omawianie kolejnych wspólnych weekendów przesiedzianych przy laptopie z notatkami o polskich legendach czy też kręceniu jakiegoś filmiku na polski. Uwinęłyśmy się w miarę szybko, atmosfera miła. Daria niestety musiała zmykać trochę wcześniej niż planowałyśmy. Kawałek burzy, deszczu przesiedziałyśmy w domu u Kari, grając w jakąś grę z typu Eurobiznesu. Wydałam większość pieniędzy, byłam biedna, haha! Kiedy już się rozpogodziło na tyle, żebyśmy mogły wyjść, poszłyśmy na szybkie zakupy. Coś dobrego na nocowanie u mnie! Jeny, uwielbiam takie spotkania. Było tak śmiesznie. Wspólne gotowanie, żarty, niespodziewane zdjęcia -tak, mam kolejne fotki dla was, ale wszystko po kolei... Przyszedł potem do nas przyjaciel, obejrzeliśmy wspólnie horror z Nicole Kidman jakoś po drugiej w nocy chyba. Trochę przy nim zasypiałam, ale to pewnie ze zmęczenia. Sam film oceniam na dobry, więc jeśli macie ochotę na wieczorne kino, to mogę wam polecić Inni. Zasnęłyśmy jakoś po czwartej rano, z Żanetą miałyśmy problem -nie miałyśmy ochotę iść spać w ogóle, w końcu było rano. Ptaki ćwirkały, słońce wstawało, jasno się robiło... Było fajnie, miło, super. I uwielbiam takie nocowania! Potrafimy się świetnie bawić bez niczego, wystarczą tylko odpowiednie osoby i to jest fajne!
 haha, nie mogę normalnie zapozować do zdjęć nawet! :)

23 maja 2014

And that is something!

Pogoda zaskakuje! Mamy maj, słońce, błękitne niebo, wysoką temperaturę... Wyczuwam lato! Wybrałam się wczoraj z przyjaciółką na przejażdżkę rowerową, wróciłyśmy wieczorem, dlatego nie pisałam już tutaj. Przejechałyśmy 27km, mamy kilkanaście zdjęć, było świetnie! Wstąpiłyśmy na agroturystyczne Groble. Porozmawiałyśmy, wypiłyśmy sok i zebrałyśmy się w drogę powrotną. Lubię takie dni, nawet bardzo. Przypomniały mi się zeszłoroczne wakacje, które uważam za jedne z najbardziej udanych. Takie chwile z dala od internetu, problemów codziennych i innych szarych rzeczy sprawiają, że człowiek potrafi docenić to, co ma -zdrowie, szczęście, bliskie osoby, życie... I to jest coś! Coś wielkiego, niepowtarzalnego, wyjątkowego. Dzisiaj zdjęcia typowo z wypadu, w kolejnym poście przewiduję moje własne.

20 maja 2014

Łapię chwile ulotne jak motyle...

Mój poniedziałek zapowiadał się okropnie, nie poszłam wcześniej spać, zmęczona byłam trochę z rana. Dopiero zielona herbata i piękna pogoda postawiły mnie na nogi! Zajęcia w szkole minęły mi szybko i przyjemnie, także fajnie. Zaliczyłam trening, spotkałam się z tatą na chwilę, poszłam do kościoła również... Później razem z dziewczynami pogadałyśmy trochę, jednak poszłam do domu po jakimś czasie. Miałam się z kimś spotkać, ale nie wyszło i to w sumie przez zupełne nieporozumienie. No trudno, mamy czas przecież. Stwierdziłam, że warto wykorzystać wolne po południe i dlatego pojechałyśmy z Kari na zdjęcia, a później gdzieś się przejechać. Było świetnie! Takie wypady wiosną przypominają mi lato oraz cudowne wspomnienia. I tutaj sprawdzają się słowa, że łapię chwile ulotne jak motyle... Brzmi znajomo?
Daaawno już nie pojawiały się posty z serii outfits, dlatego dzisiaj coś z wczoraj. Miało być wygodnie i minimalistycznie, ale nie nudno.

18 maja 2014

So short night...

Weekend tak szybko minął! Jeszcze niedawno był piątek, kończyłam zaledwie po dwóch lekcjach, a teraz jest niedzielny wieczór i siedzę trochę przy notatkach z biologii. Te dwa dni minęły mi szybciej niż kiedykolwiek. Sobotni poranek w łóżku, kawa, instagram i książka. Później trening, obiad, rodzina i poboczne sprawy. Wieczór... właśnie, wieczór. Dzisiejsza noc była taka krótka! Nie zasnęłam, byłam nie do zdarcia aż do piątej rano. Obejrzałam finałowy odcinek amerykańskiego serialu, rozmawiałam ze znajomymi i słuchałam radia. Położyłam się do łóżka z nadzieją, że usnę szybko... I nawet mi się to udało, mimo że zmęczona nie byłam. A po przebudzeniu nadszedł czas na prawdziwą kawę! Uwielbiam po prostu, szczególnie tą niesłodzoną. Po śniadaniu pojechałam z mamą do dziadków, tam nam długo zeszło. Rozmawiałam trochę z mamą i babcią o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jeszcze zajrzałyśmy do wujka... Do domu wróciłam wieczorkiem. I tak minął mi cały dzień. Jutro już poniedziałek, kolejny tydzień. Mam nadzieję, że równie szybko minie. I niech wraca do nas słoneczna pogoda. Życzę wam udanego tygodnia!
dzisiejsze zdjęcie robione aparatem telefonu, nie najgorsze :)

16 maja 2014

na odwyku herbacianym...

W całej Polsce się rozpadało, pogoda na najbliższe dni nie zapowiada słonecznego nieba z wyższą temperaturą, a szkoda... W takie dni zostaję w domu i oglądam seriale, filmy, czytam książkę albo spędzam czas nad nauką, co teraz na szczęście mi tak nie grozi. Ten tydzień był nie najłatwiejszy, ale dałam radę to wszystko jakoś przetrwać. Dzisiaj piątek uważam za udany, spokojny. Na dziesiątą zajęcia w szkole, tylko dwie lekcje i byłam wolna. Zajrzałam po drodze do sklepu i zmarznięta wróciłam do domu. Od razu przebrałam się w leginsy i zaczęłam szukać malinowego sweterka od babci. Jest taki miękki i ciepły! Do tego kubek herbaty i jakaś mała przekąska. Rozgrzałam się treningiem. Wróciła mama z pracy, trochę jej pomogłam w sprzątaniu, posiedziałyśmy razem, porozmawiałyśmy, obejrzałyśmy coś i tak mi czas do teraz minął. Mój wieczór zapowiada się spokojny, zaraz lecę zrobić coś na kolację, bo jestem już taka głodna. Koniecznie zaparzę herbatę, ale nie zieloną... Podobno zielona ma więcej kofeiny od kawy, działa pobudzająco itp., a ja ją wręcz uwielbiam, więc potrafię wypić nawet 5 kubków takiej... Ta, a potem mam problemy ze snem. Jestem dlatego na odwyku herbacianym, tak, może to pomoże mi nie budzić się w nocy i wcześnie nad ranem... Wracając do planów... Chyba coś obejrzę, może macie jakieś ciekawe propozycje? :)

13 maja 2014

W taki poranek...

Hej Hej! Wpadłam tutaj dosłownie na chwilkę, gdyż w tym tygodniu mam trochę mniej czasu niż zwykle. Codziennie mam w szkole jakiś sprawdzian, zaliczenie. Mimo że kończę już niedługo gimnazjum i jestem po egzaminach, to mam trochę do nauki teraz. Jednak trzymam się pozytywnie, mimo że czasem jestem zmęczona. Nie chodzi już o naukę, ale o samo to, że mam problemy ze snem. Dzisiaj znowu przebudziłam się wcześnie rano, tak wcześnie, że dosłownie obserwowałam wschód słońca! Piękny widok, wyobraziłam sobie od razu, jak ładne zdjęcia mogłyby wyjść w taki poranek. We wakacje pasowałoby takie porobić... Mogłyby być ciekawe efekty :) 
A już jutro czeka mnie ciężki dzień, fizyka, muzyka i historia. Czuję, że mój wieczór będzie interesujący. Nie mam wiele czasu, jeszcze muszę zdążyć na spotkanie bierzmowanych i zrobić wcześniej notatki, dlatego zmykam. Życzę wam miłego dnia!
jak miło, że blogger zmienił jakimś cudem filtr zdjęcia...

10 maja 2014

Naprawdę się za nią stęskniłam...

Hej hej! Jakiś czas temu wróciłam do domu. Jejciu, trochę zmęczona jestem, ale mimo to szczęśliwa. Wstałam dzisiaj dosyć wcześnie, bo o siódmej rano już byłam w drodze do Łodzi. Moja mama pędziła na zajęcia, a ja przeczekałam trochę na uczelni, później wybrałam się na spacer do łódzkich ulicach. I za każdym razem, kiedy chodzę, zaglądam w nowe miejsca, odkrywam i często też podziwiam. Mimo, że Łódź ma stare niekiedy zaniedbane budynki, to uważam, że są takie miejsca, które przyciągają oko. Przeszłam około 12km dzisiaj, całkiem nieźle. Wystarczyło jako zmiennik ćwiczeń codziennych. Po południu spotkałam się z Agatą. Tak dawno się nie widziałyśmy! Już naprawdę się za nią stęskniłam, dlatego miło było pogadać o różnych sprawach. Cieszę się, że ma te już matury częściowo za sobą, bo teraz będzie miała więcej czasu chociażby na nasze spotkania. Pogoda dopisywała, poszłyśmy też na obiad i kawę do Bawełny. Ciekawe miejsce, jednak następnym razem idziemy do Manekina na Piotrkowską! :) Wczesnym wieczorem odprowadziłam moją dzidzię, po czym znowu poszłam na spacer ulicami Łodzi. Może i niektórzy nie przepadają za tego typu rozrywką, ale powiem wam, że uwielbiam tak. Najlepiej spaceruje się nocą, jeszcze ze słuchawkami w uszach z ulubionymi utworami. Fajna sprawa! Teraz jestem już w domu i odpoczywam po dniu pełnym wrażeń. A was zostawiam ze zdjęciami z dzisiaj, wszystkie są z telefonu, więc wybaczcie za jakość. Niektóre pojawiły się już na moim instagramie. Życzę wam miłego weekendu! :)

  przeciwieństwo trampek: białe i czarne! :)

8 maja 2014

new in: white converse

Uwielbiam całą gamę delikatnych, dziewczęcych kolorów... Lubię fioletowy czy bezowy, słoneczny czy żółty, niebieski czy miętowy, lubię też bardzo różowy -na który właśnie pomalowałam paznokcie u rąk. Uwielbiam też biały -mam tego koloru meble w pokoju i świetnie się kontrastują ze ścianami w kolorze żakardowego amarantu. Lubię biały, dlatego też postanowiłam zamówić tego odcieniu buty. Czarne długie converse są już w moim posiadaniu, ale czarny to taka klasyka... Białe idealnie się spiszą na letnie, długie dni. W dodatku będą ciekawie pasować do wszystkiego. Poza tym od samego początku za mną chodziły białe, jednak najpierw zdecydowałam się na trochę inny model. A we wtorkowe popołudnie w końcu odwiedził mnie kurier. Zamówiłam je na sizeer przed majowym weekendem i może dlatego oczekiwałam na przesyłkę trochę dłużej niż te trzy-cztery dni...
To szczera prawda, że każde zakupy potrafią poprawić kobiecie humor. Miłego dnia! :)

7 maja 2014

...i chyba to jest najfajniejsze.

Mam dzisiaj wolne przez maturę z angielskiego, jaka odbywa się teraz w mojej szkole. Za wszystkich maturzystów oczywiście trzymam kciuki. Co ma być, to będzie. I tak sądzę, że większość, która się przyłożyła choć trochę do nauki przez te trzy lata, powinna zaliczyć te marne trzydzieści procent. :)
Wczoraj nie miałam czasu, aby tutaj zajrzeć. Moja klasa wpadła na pomysł, aby wspólnie zorganizować ognisko. W domu byłam jakoś po 21, zmęczona z lekka, nie chciało mi się nawet zdjęć przeglądać za bardzo, a co dopiero pisać do was o tej porze. Spotkanie jednak było fajne, miłe. Jak zazwyczaj bywa u nas. Mamy sporo zdjęć i chyba nawet jakieś wideo się znajdzie, o ile dobrze pamiętam. Jednak jego jakość nie jest zadowalająco, ledwo co na nim widać.Tak czy inaczej, lubię takie spotkania, bo zawsze możemy razem porozmawiać o niektórych sprawach z życia wziętych. I w jakiś sposób przez to się do siebie zbliżamy jako klasa i chyba to jest najfajniejsze. 

4 maja 2014

najlepiej w łóżku pod kocem...

Weekend majowy minął w mgnieniu oka! Pogoda nie do końca nam dopisała, szczególnie tutaj w moich rejonach... Ale mimo tego nie zepsuła mi planów. Spędziłam ten czas tak naprawdę z rodziną. Rozmyślałam też o kilku ważnych dla mnie sprawach. Spotkałam się sporadycznie z przyjaciółkami, niestety nie widziałam się z Zuzą, ale to tylko dlatego, że z powodu okropnej pogody, nie miałam ochoty opuszczać swojego pokoju, najlepiej zostałabym wtedy w łóżku pod kocem, jednak obowiązki mi na to nie pozwoliły... Wczoraj za to urządziliśmy grilla u babci, jeny, jak było fajnie! Jedyne czego żałuję, to że dziadek z nami nie mógł wtedy być, ponieważ pojechał na kilka dni do Niemiec odwiedzić rodzinę naszą i w jakichś innych chyba sprawach... Ale przed nami lato, zdążymy zrobić jeszcze kilka takich rodzinnych spotkań! :) Wróciłam dosyć późno tak czy inaczej. A dzisiaj leniłam się, powiem wprost. Nie zawsze lubię takie dni. Jestem raczej z tych osób, co ciągle by coś robiły, oczywiście jeśli nie jestem zmęczona. Tak czy inaczej, jutro powrót do szkoły. Na szczęście czy też nie szczęście, moje gimnazjum jest połączone z liceum. A że jutro zaczynają się matury, będziemy mieć skracane lekcje. W dodatku jesteśmy po egzaminie już, więc mam cichą nadzieję, że już będzie lżej. Jeszcze tylko kilka zaliczeń i dadzą nam spokój może... Ostatnio cierpię na bezsenność, tfu! Już od jakiegoś czasu raczej, więc wieść, że idziemy na dziesiątą tak sobie mnie zadowala. Jak pośpię jutro do siódmej, to już będzie dobrze....
Życzę wam miłego tygodnia, trzymajcie się!

2 maja 2014

Fotorelacja z Wadowic II

Tak jak obiecałam, dzisiaj kolejna dawka zdjęć z środowej wycieczki. W Wadowicach spędziliśmy niewiele czasu, ale zdecydowanie najwięcej zdjęć mam z tamtego miejsca! I najlepiej jest przeze mnie wspominane. Uśmiechnięci ludzie, uśmiechnięte my, pocztówki, żarty, wspólne fotki i niedalekie spacery po ulicach miasta. Chętnie bym tam wróciła, słoneczny dzień, przyjaciółki -czego chcieć więcej. Później wyjechaliśmy do Oświęcimia, atmosfera spokojna i zachowanie poważne -tak jak przystało dla tego miejsca. Mimo, że byłam już tam wcześniej z rodziną, to za drugim razem pękło we więcej niż kilka lat temu... 
Wróciłam do domu jakoś po dwudziestej, zmęczona, ale mimo wszystko zadowolona. Bo kiedy okropny ból głowy minął, a ja odpoczęłam, zaczęłyśmy się z dziewczynami znowu śmiać na nowo i chyba najgłośniej z całego tego dnia. Poczucie humoru to podstawa, zdecydowanie! :) Zajrzyjcie na resztę zdjęć.

1 maja 2014

Fotorelacja z Wadowic I

Wczorajszy dzień rozpoczęłam przebudzeniem po piątej rano, zdałam sobie sprawę, że zaspałam... Miałam z pół godziny na szybkie śniadanie, spakowanie ostatnich rzeczy i ogarnięcie się. Zajęło mi to mało czasu i o dziwo wyrobiłam się, zdążyłam na zbiórkę. Całodniowa wycieczka z klasami trzecimi zapowiadała się ciekawie. Nasz pierwszy punkt: Wadowice. Zwiedzenie pl. Jana Pawła II oraz po części Bazyliki Ofiarowania NMP zajęło nam niedużo czasu. Chwila na wykład księdza, później czas wolny dla nas. Kremówki, pocztówki, a także i najważniejsze dla mnie zdjęcia. Dużo, dużo zdjęć! I videa... Mam dla was coś, trochę sporo tego jest. Każde zdjęcie mi się podoba, nie potrafiłam wybrać tych najlepszych. Wszystkich nie wstawię, bo albumu z bloga nie zamierzam robić, ale zapraszam do obejrzenia chociażby tych: