28 kwietnia 2014

Fioletowe o cudownym zapachu...

Jedną z przyczyn, dlaczego tak lubię wiosnę, to fakt, że wszystko budzi się do życia. Jest to świetny czas dla fotografów, aby uchwycić życie pszczół, motyli czy ptaków, a także kwiatów. Wielu stara się jak najlepiej uchwycić różnorodne kadry. Kiedy wczoraj późnym wieczorem zajechałam do dziadków na chwilę, dostałam bez. Fioletowe kwiatki o cudownym zapachu. Uwielbiam je! I nie tylko świetnie wyglądają w wazonie, ale i także całkiem nieźle się je uchwyca na zdjęciach. Korzystając z wolnej chwili, sfotografowałam je. I chciałam się podzielić z wami efektami. 
Co sądzicie? Ja zmykam, trzymajcie się cieplutko! :)

26 kwietnia 2014

Są urocze, czyli takie jakie najbardziej lubię!


Jedyna piosenka, jaka mi się dzisiaj nasuwa po raz tysięczny w myślach, kiedy wyglądam za okno. Ciągle pada... Pogoda nie zachwyca, leje prawie cały dzień! Dlatego postanowiłam, że nie będę wychodzić z domu dzisiaj. Zrobiłam wyjątek jednak. Wybrałam się na krótki spacer do sklepu. Dzięki jednej blogerce, zajrzałam do Biedronki w celu poszukiwania pewnych zeszytów. Już myślałam, że ich nie dostanę. Zrezygnowana przechodziłam przez inne rzędy marketu... I nagle ujrzałam je! Nie mogłam się zdecydować, który bardziej mi się podoba. Zastanawiałam się i zdecydowałam, że kupię oba. Są urocze, czyli takie jakie najbardziej lubię! Jeszcze nie wiem, do czego je wykorzystam, ale coś wymyślę zapewne. Co uważacie o nich? Podobają wam się takie rzeczy czy może wolicie zwykłe, minimalistyczne zeszyty?
 w sumie kosztowały mnie jakieś 18zł, ale uważam, że są warte swojej ceny :)
Miłego dnia!

25 kwietnia 2014

Trzy lata nauki na kilku arkuszach...

Egzaminy dobiegły już do końca. Te trzy dni tak szybko minęły mi! I pomyśleć, że trzy lata nauki zanotowałam na kilku arkuszach... Myślę, że egzaminy nie były tak trudne. Aczkolwiek najbardziej obawiam się oczywiście części przyrodniczej, bo to ona poszła mi najgorzej. Z matematyki trochę mniej się martwię, ale jednak... Przedmioty humanistyczne napisałam lepiej, tak sądzę. A najbardziej ciekawa jestem oczywiście angielskiego! Na wyniki poczekamy sobie do czerwca. A tymczasem możemy się trochę odprężyć i odpocząć. Przed nami weekend :) Ja poproszę w takim razie trochę słońca i błękitnego nieba! A tymczasem zmykam na trening, na później już mam plany z rodziną, więc muszę dobrze zorganizować sobie czas. Życzę wam miłego dnia! 
zdjęcie sprzed kilku dni...

21 kwietnia 2014

Znalazłam czas na sensowną fotografię!

Wczorajszy dzień spędziłam z rodziną mojej mamy, pojechaliśmy wspólnie do dziadków, gdzie czekała moja kochana babcia z dziadkiem, chrzestnym i ciocią na czele. Rodzinne śniadanie smaczne, na bogato. Kto obserwuje mojego instagrama, ten jest mniej więcej na bieżąco. Uwielbiam takie spotkania! A święta sprawiają, że może częściej do nich dochodzić. Dziadkowie są tak ważną częścią mojego życia, mam w nich zarazem kogoś bliskiego, a także kogoś w rodzaju przyjaciół. Życzyłabym każdemu takich relacji :) 
Po śniadaniu wyszłam na dwór, porobiłam kilka zdjęć. No dobra... kilkanaście! Ale to dlatego, że chciałam uchwycić dobre kadry, ale także dlatego, że miałam w końcu czas na jakąś sensowną fotografię. Musiałam wykorzystać ten czas :) Efekty możecie zobaczyć niżej. Może coś wam wpadnie w oko? Mam taką nadzieję.

19 kwietnia 2014

Happy Easter

Korzystając z wolnej chwili wpadłam tutaj ze skromnymi życzeniami. Z okazji świąt wielkanocnych chciałam wam życzyć spokojnych radosnych dni, abyście spędzili je w gronie najbliższych oraz smacznego śniadania i słodkich króliczków! Ja w tym roku wyjątkowo nie pozwolę sobie na słodkie co nie co, jestem na wyzwaniu bez słodyczy, ale wam życzę pełnych brzuszków :) Mam nadzieję, że te święta będą ciepłe i słoneczne. Koniecznie odpocznijmy, zatrzymajmy się na chwilę... 

18 kwietnia 2014

Pośpiech, bo czas nagli, a więc i tak się spóźniłam...

Dzisiejszy dzień zapowiadał się spokojnie. Nie mogłam spać już o godziny 6:40. Przebudziłam się znowu po siódmej, ale jakoś nie chciało mi się wstać z łóżka i zasnęłam ponownie... Śniadanie punktualnie po dziewiątej, jakiś nudny program leciał w telewizji, przejrzałam wiadomości i prasę, po czym ogarnęłam się, przebrałam w jakiś sportowy strój i wzięłam się za sprzątanie. Pomyślałam, że zajmie mi to nie więcej niż dwie godziny, no cóż... W trzy godziny uwinęłam się z kurzami, dekoracjami domu i zajrzeniem w prawie każdy kąt domu. Później trening, czas dla mnie, nareszcie! Później prysznic, szybki obiad i dowiedziałam się, że muszę jechać na zakupy z mamą do pobliskich sklepów, a przy okazji pojechać do miasta nieopodal. Zajęło nam to dużo czasu, w dodatku nie zdążyłam do kościoła, trochę się spóźniłam... Wróciłam po dwudziestej głodna, zmęczona... Włączyłam swój ulubiony serial, zrobiłam coś dobrego na kolację i zaparzyłam zieloną herbatę. I tak sobie myślę, że takie dni mają swoje uroki. Nawet te kolejki w sklepach, ludzie -którzy pchają się wszędzie,  zapełniony czas, przedświąteczna gorączka no i brak kapusty pekińskiej -tak, nie mogę jej nigdzie dostać, haha. A nie zapominajmy o dzisiejszej cudownej pogodzie, oby taka pozostała już z nami na długo, długo! Mam nadzieję, że wam dni mijają trochę spokojniej, ale równie miło. Trzymajcie się kochani!

17 kwietnia 2014

Przed świąteczną gorączką, rodzinnymi wyjazdami, szkolnymi egzaminami...

Wczoraj zakończyłam naukę na świąteczny czas. Piękna pogoda, nawet ciepło... Rzuciłam hasło, żebyśmy się z dziewczynami razem spotkały. Święta idą wielkimi krokami, a poza tym Żaneta jutro już wyjeżdża, chciałyśmy więc spędzić trochę czasu w trójkę. Pojechałam po Kari, skoczyłyśmy szybko do pobliskiego marketu i ruszyłyśmy na drugi koniec miasta. Co robiłyśmy? Stwierdziłyśmy, że obejrzymy jakiś fajny horror. Załadowałyśmy chyba ze trzy filmy i zeszłyśmy na dół do kuchni. Zaczęłyśmy gotować. Ryż z kurczakiem i warzywami po grecku, zdrowo i pysznie! Sprawiło nam to sporo śmiechu, mamy nawet jakieś widea i kilkanaście zdjęć. A propo zdjęć... Najwięcej jest z serii selfie. Nasze miny jednak sprawiają, że trudno wybrać jakieś normalne i korzystne dla nas zdjęcie. Krejzolki! Nienormalne, szalone... Chyba tylko takie słowa przychodzą mi, kiedy je oglądam. I za każdym razem chce mi się śmiać. Ale tylko wariaci są coś warci -jak to powiedział Szalony Kapelusznik z Alicji w Krainie Czarów. Muszę przyznać, że miałyśmy sporo zabawy przy tych zdjęciach, a nie wspomnę o tym, że sąsiedzi spoglądali ciekawym spojrzeniem. I tak właściwie, to nie obejrzałyśmy żadnego filmu. Znowu tak wyszło. Poleżałyśmy, pogadałyśmy, przejrzałyśmy kilka stronek, plotki, kawa, herbata... Po jakimś czasie zwinęłyśmy się do miasta, a potem poszłyśmy do kościoła. Obowiązki bierzmowanych. Dzień więc zaliczam do udanych! I przepraszam, że piszę tak późno, ale dopiero ogarnęłam te zdjęcia, kilka portali, w tym pocztę i facebooka. Nawet nie miałam czasu obejrzeć swojego ulubionego serialu, ale czego nie robi się dla was :) 
A wam jak minął dzień? Mam nadzieję, że równie miło jak mi :) Dobranoc!

14 kwietnia 2014

...mimo że czasem czuję się jak na ulicach Londynu.

I trudno uwierzyć, że jeszcze kilka dni temu było słonecznie, ciepło... A dzisiaj pada deszcz, wieje wiatr i jest chłodniej niż w sobotę. Czy ktoś lubi tak? Ja? I tak, i nie. Dzisiaj mam dobry humor mimo wszystko. Czuję się dobrze, zaliczyłam dwa treningi. Nie jestem aż tak zmęczona. Popijam zieloną herbatę i czuję sukces. Sukces, że jestem w miarę wypoczęta. Mam siłę dzięki temu na nauczenie się wosu, a później przeczytaniu kolejnych stron książki, za którą się niedawno zabrałam. I może sobie padać, wiać... Póki jestem w swoim ciepłym pokoju, czuję się dobrze. Oczywiście, mam jednak nadzieję, że pogoda się poprawi, a temperatura skoczy do góry. Lubię słońce, niebieskie niebo i takie tam, sami wiecie... I nie zawsze narzekam na chłód i deszcz, mimo że czasem czuję się jak na ulicach Londynu. 
zdjęcie sprzed kilku dni, czuć wiosnę... przeróbka moja, ujęcie przyjaciółki! :)

12 kwietnia 2014

Udany dzień z przyjaciółmi, więcej poproszę takich dni!

Dzisiejszy dzień zapowiadał się miło. Wstałam, zrobiłam śniadanie dla rodziny i wylegiwałam się w salonie przy licznych kreskówkach, jakie leciały w tv. Tak, wciąż mi się zdarza obejrzeć jakąś bajkę w sobotni poranek :) Zdecydowałam jednak coś porobić, wykorzystać czas wolny. Ogarnęłam się więc i poszłam do miasta pobuszować w sklepach z przyjaciółką. Wpadłyśmy na pomysł, aby gdzieś pojechać rowerami. Ładna pogoda, słońce, wolny czas. Napisałam do Krystiana, czy nie chciałby z nami się gdzieś wybrać. I tak całą trójką przejechaliśmy prawie 21km! Było miło, znaleźliśmy urocze miejsce, gdzie można się wyciszyć i nacieszyć naturą. Jak dla mnie genialne! Byłam pod wrażeniem tego miejsca. Porobiłam z Kari zdjęcia przy okazji, mamy też jakieś widea, ale zachowamy je raczej dla siebie. W domu byłam po szesnastej chyba, nikogo nie zastałam, dlatego wzięłam się za obiad, a potem przejrzałam zdjęcia. Przyznam, że trochę zmęczona jestem, ale I zadowolona :) To był udany dzień z przyjaciółmi, oby takich więcej! A jutro wyjazd do Łodzi z bierzmowanymi, no tak... może i będzie ciekawie.Tymczasem zmykam, zostawiam was z zaledwie trzema fotkami :)
cześć cześć ! :D
A jak u was? Miłego wieczorku i buziaki.

9 kwietnia 2014

Nie, jest w porządku, może tylko trochę zmęczona już jestem...

Szkoła, szkoła, szkoła... I tak od września do czerwca. Dziesięć miesięcy z dwunastu, nie odejmując już dni wolnych i weekendów, które i tak co niektórzy z nas przeznaczają na naukę. Zajrzałam tu tylko na chwilkę, chciałam coś wam napisać, podzielić się czymś. I nie wiem, czy będzie to coś wartego waszego czasu, z pewnością coś banalnego tutaj przeczytacie dzisiaj. Czyli coś o moich ostatnich dniach, mojej codzienności. Poniedziałek.. jeny, nie pamiętam już co się zdarzyło w poniedziałek! Chyba ładna pogoda była, prawda? No ale wczoraj po południu, przynajmniej w moich rejonach, się trochę zmieniła. Deszcz, ulewa, wiatr, ciemne chmury... klimatycznie! Wtorkowe popołudnie spędziłam z chrzestną, nareszcie się spotkałyśmy. Porozmawiałyśmy o wielu sprawach, zamówiłyśmy sałatki na wynos, tradycyjnie grecką oczywiście, a potem pojechałyśmy nad wodę. Słońce, ciepło, dobre towarzystwo, czego chcieć więcej? Po jakiejś chwili lunął deszcz i takim oto sposobem zrobiło się chłodno. Do dzisiaj zresztą tak jest, ciekawe czy jutro coś się poprawi... Jak dla mnie? Hm.. Pasuje mi taka pogoda chyba, chociaż czuję, że słońce i zmiana ciśnienia bardziej by były dla mnie korzystne. Chodzę zmęczona, od wczoraj pobolewa mnie głowa, nawet tak bardzo, że zasnęłam już po dwudziestej drugiej. I nie wiem, czy to przez pogodę, czy może przez obowiązki szkolne plus treningi, dieta... Dzisiaj przyszłam ze szkoły, musiałam się położyć w salonie. Mama się zapytała tylko, czy się dobrze czuję, tzn. czy czasem coś mnie nie wzięło. Nie. Jest w porządku. Może trochę tylko zmęczona już jestem. Ale jest dobrze. Zwlekłam się w końcu po godzinie czasu, po tych marnych sześćdziesięciu minutach i wzięłam się za lekcje, potem trening i witam polski! Chciałam skończyć całe dwie tabele, dałam radę uwinąć się w trzy godziny z tym. I jestem z siebie nawet dumna. Trzy godziny z książkami, szukając utworów Mickiewicza, fraszek Kochanowskiego, licznych problematyk, kilkunastu rodzai i gatunków literackich, bohaterów... Do obrzydzenia po prostu! Miałam dość, ale skończyłam. Historię znowu sobie odpuściłam, już nie mam siły na nią, znowu. Co za pech... Więc czas na szybką kolację, znowu sałatka, ale uwielbiam je, więc nie marudziłam. I dopiero teraz zajrzałam tutaj, napisać coś chciałam. I trochę się rozpisałam, i przepraszam, ale może komuś się będzie nudzić i dotrwa do końca :) Kliknę na "opublikuj", zamknę kartę i zamierzam iść poczytać książkę, o ile moje oczy i rozpoczynający ból głowy mi na to pozwoli, no oby! Jutro już czwartek, potem piątek i weekend. Może odpocznę, może... Życzę chociaż wam tego! Trzymajcie się ciepło.

6 kwietnia 2014

Lazy sunday, coffee, sun and family

Piękna dzisiaj pogoda! Niedziele słyną z promieni słońca, ciepła, rodzinnego obiadu i rozmów z rodziną... Uwielbiam takie dni! I po raz pierwszy od kilku niedziel, ten dzień mogę w pełni poświęcić bliskim i sobie. Mogę bez wyrzutów sumienia robić to, na co mam ochotę. Usiąść wygodnie z kubkiem kawy, przejrzeć wiadomości, obejrzeć obyczajowy film, pośmiać się z Piotrkiem. Teraz czekam, aż przyjadą z miasta, musieli po coś wyskoczyć. Później zapewne ugotujemy wspólnie obiad, a przy okazji pomogę mamie piec ciasto. Bo u nas co tydzień jest! :) Dobrze, że umiem sobie odmówić słodkościom. Chociaż powiem wam, że z trudem mi to czasem przychodzi, bo moja mamusia piecze wyjątkowo dobrze. Mam nadzieję, że u was wszystko w porządku i że spędzacie ten dzień według własnych upodobań :) Ja tymczasem zmykam, do następnej!