31 marca 2014

Jestem pełna energii, słońce wróciło!

Uwielbiam ciepłe dni, nareszcie słoneczko do nas wróciło! I od razu humor lepszy. Skrócone lekcje przez trwające rekolekcje, spacer, czyste niebo i można pójść pobiegać z przyjaciółkami tak jak dzisiaj dla przykładu! 6km zaliczyłam, czasowo zrobiłam postęp, całkiem duży. Jestem pełna energii i przez pogodę, i przez te trzydzieści siedem minut! Każda aktywność fizyczna jest dobra na wszystko. Nie wiem, jak wam, ale mi humor zawsze się polepszy. Szczególnie, jeśli ruszam się na świeżym powietrzu. Dzisiaj post stosunkowo krótki, ale starałam się znaleźć chwilę czasu przed wieczorem i tutaj do was zajrzeć. Za chwilę idę ugotować w końcu jakiś obiad dla siebie, a potem pewnie zajmę się czymś ciekawym lub mniej ciekawym :) Życzę wam miłego poniedziałku. I korzystajcie z tej pogody, koniecznie!

29 marca 2014

najlepsze z najlepszych...

Najlepsze jest słońce, woda, ciepło, czyste niebo... Najlepsze jest mieć kogoś, z kim możesz swobodnie porozmawiać. Najlepsze jest to, że możesz wyjść z domu i się rozerwać. Najlepsze jest oddychać świeżym powietrzem i cieszyć się chwilą. Ale najlepsze z najlepszych jest po prostu żyć!

24 marca 2014

Instagram mix

Dzisiaj przychodzę do was z mixem z mojego instagrama. Dawno takiego postu nie było, a ja należę do osób, które lubią każdą chwilę uwieczniać na fotografii. Jest potem co wspominać, można wrócić do wybranych chwil i odetchnąć od codzienności... Instagram to fajna sprawa i uzależnia, ale na szczęście tylko pozytywnie! :) No chyba, że mówimy o takich kontach, gdzie co nowe zdjęcie to typowe z serii #selfie, heheh, no ale to już innym razem może poruszymy ten temat! Zapraszam do przejrzenia. 
I poproszę was o nazwy instagramów, chętnie zajrzę, skomentuję, a może i zaobserwuję te najciekawsze! :)

22 marca 2014

Archiwum wspomnień, trochę zaniedbane, ale wciąż moje!

Znowu się tydzień nie odzywałam. Zaczynam zaniedbywać tą stronę powoli.. I wcale mi się to nie podoba. Kiedyś dzieliłam się moim życiem z wami codziennie, dużo wiedzieliście o mnie, każdy dzień, każda chwila, każde zdjęcie... Ale jednak zmieniło się wiele. Mam coraz mniej czasu, ciągle coś się dzieje, ciągle kogoś nowego poznaję, gdzieś idę. I jak nie szkoła, nauka, to właśnie znajomi i rodzina. Im poświęcam wiele czasu. Chociaż nadal nie dla wszystkich mogę znaleźć ten czas. I niestety czasem brakuje tych 15 czy 30 minut na zerknięcie tutaj, napisanie jakiegoś sensownego postu. Nie zamierzałam nigdy tutaj pisać bzdur, pierdół... Blog ma być pewnego rodzaju pamiętnikiem, archiwum wspomnień. Czymś, do czego wrócę za kilka lat i przejrzę te wszystkie lata w kilka nocy. Kiedy wrócę do tych dobrych chwil, gdy będzie mi ciężko, źle. To pomaga. Czasem siadam wieczorem z kubkiem herbaty i przeglądam stare posty i myślę sobie: kiedy to było! A tu z dziewczynami, wypad za miasto, do kina, donuty z Agatą, urodziny Żanety, Kraków z chrzestną, przejażdżka z Kariną, spotkanie z Darią,  morze z babcią, pierwsza kłótnia, ostatnie pożegnanie, sercowe rozterki, dobre chwile przeplatane z gorszymi... Kilka lat, kilkanaście miesięcy mojego życia, tysiące dni, miliony godzin... I tak wiele zdjęć! Mnóstwo! Kilka filmików, w tym to jak ubieram choinkę na święta -z którego potem żartowali moi koledzy. Blog jest ważną częścią mojej historii, jest częścią mnie. I może nie widać tego ostatnio, to jednak nadal tak jest. Nic się nie zmieniło. No może oprócz tego, że mam mniej czasu... I że wiele się wydarzyło. I że byłam szczęśliwa, potem zabolało, znowu szczęście i znowu rozczarowanie. Ale takie jest życie, prawda? Bo inaczej byłoby nudno, gdyby ciągle było kolorowo, różowo i w ogóle... Tak czy inaczej i tak wychodzi, że jestem w gruncie rzeczy szczęśliwą osobą. Mam przyjaciół, rodzinę, osoby na które mogę liczyć i zrobią dla mnie, co bym chciała, jeśli będzie taka potrzeba. Jestem szczęśliwa. Jestem optymistką. Jestem człowiekiem, szesnastolatką. Jestem kimś. Jestem blogerką i tego się trzymajmy! Postaram się zaglądać tu częściej, pisać, wspominać, dzielić się z wami moim życiem, przygodami, trochę mniej rozczarowaniami. Widzimy się w następnym poście! Trzymajcie się misiaki! XOXO

14 marca 2014

wolna chwila dla siebie...

Nareszcie piątek! Ten dzień jest chyba najmilszy ze wszystkich dni tygodnia. Wypad z klasą do kina na dramat Kamienie na szaniec to był dobry pomysł. Niestety nie wzruszyłam się na tym seansie. Uważam, że film nie oddaje tego, co książka... No ale trudno, bywa. Gdy przyjechałam już do domu, stwierdziłam, że szkoda siedzieć w domu. Oczywiście bieganie jest dobre na wszystko! Potem szybki obiad, zakupy z przyjaciółkami i wizyta w kościele. I tak naprawdę dopiero teraz mam chwilę czasu dla siebie. Wróciłam z miasta, dlatego teraz zaszyłam się w swoim pokoju. Zamierzam obejrzeć najnowszy odcinek mojego ulubionego serialu Pretty Little Liars, do tego sushi i dobry wieczór gwarantowany! Dobrze jest tak po całym dniu robienia czegoś, chodzenia usiąść i odpocząć. Jutro czeka mnie podobny dzień z wyjątkową osobą! Ale możecie zerkać na instagrama mojego (@skinnylie), zapewne coś tam wrzucę jak znajdę czas. A tymczasem życzę wam miłego weekendu, xoxo.

8 marca 2014

Dzień Kobiet, czyli najlepszego kobietki!

Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Kobiet, dlatego też chciałam nam, kobietkom, życzyć wszystkiego co najlepsze! Dużo uśmiechu na twarzy, radości z życia, aby marzenia się spełniły i żeby ten dzień był jak najlepszy. Oprócz tego życzę wam, aby czekoladki, które dzisiaj dostałyście, poszły w... intelekt oczywiście! :))
Przy okazji chciałam pochwalić naszych chłopaków z klasy, nie spodziewałam się, że prywatnie tak przyjedziecie do domu z kwiatkiem i czekoladkami, miło! Pozdrawiam i dziękuję :)

4 marca 2014

...

„Chciałbym się jeszcze powłóczyć z Tobą, póki żyjemy i mam Cię obok.

Złączyć się jednym przyjemnym dreszczem, pochodzić razem nocą po mieście”
~ Koniec Świata "Oranżada"

2 marca 2014

Fast pace, zero coffee, friends and great memories

Mój weekend rozpoczął się szybkim tempem, już w piątek zaspałam, wstałam dwadzieścia po siódmej. Śniadanie w szkole, marne dwie kromki chleba, sałata i łosoś... Ale pozytywnie, bo tylko trzy lekcje i byliśmy wolni! Piątek spokojny, wizyta babci, spacer z przyjaciółką. Poszłam późno spać, a wstać w sobotni poranek musiałam wcześnie. Pięć godzin snu, zero kawy, znowu szybkie śniadanie i do Łodzi. Spędziłam trochę czasu na akademii mojej mamy, ale znudziło mi się szybko, więc poszłam się przejść po łódzkich ulicach. Zajrzałam do Manufaktury, poszłam na parapety, obok gastro.