12 listopada 2014

Bye bye, the worst is going away...

Dobry wieczór! Wow, udało mi się tutaj wpaść chociaż na chwilę. Ostatnie dni mijają mi tak szybko, nie mam czasu na nudę, a i na bloga zostaje mi niewiele. Długi weekend minął mi tak dobrze, nie spodziewałam się tylu pozytywnych chwil biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w moim życiu. Myślę, że to najgorsze zaczyna mijać... Spodziewam się ciężkich momentów, wspomnień, ale nie obawiam się tego już tak, jak jeszcze kilka dni temu. Coś się kończy, a coś zaczyna. Zbyt wielu dobrych ludzi mnie otacza, zbyt wielu sprawia, że się uśmiecham. Jak chociażby mój doktor i on mnie dzisiaj rozśmieszył, kiedy dostałam naklejkę energicznej pacjentki, hahah. Później czekała mnie wizyta u okulisty, trochę tam posiedziałam, ale to jak zawsze. Prawie każda wizyta trwa tak długo, moje badania i wszystko inne jest czasochłonne. Następnie zakupy, trzeba było wstąpić w kilka miejsc -trochę czasu minęło. Do domu wróciłam wieczorem, zmęczona.. Ale z uśmiechem stwierdzam, że to był udany dzień. I oby takich było dalej. Może ta jesień okaże się jednak lepsza od kilkunastu poprzednich? Może...
Miłego!

1 komentarz:

  1. Świetne szorty :)

    Zajrzysz?:)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.