.

14 lipca 2014

Wyobraźcie sobie kościstą dziewczynkę...

Nie zawsze byłam osobą aktywną... Jako dziecko, owszem, lubiłam biegać po podwórku, bawić się i ciągle coś robić... Ale że mało jadłam, a wręcz w ogóle (wszystko we mnie wmuszano), bo ważyłam tylko trzydzieści trzy kilogramy przy wzroście 147, to wyobraźcie sobie kościstą dziewczynkę.Potem mi przeszło to w podstawówce, lekcje wychowania fizycznego nie były dla mnie. I im częściej miałam jakąś, nawet najmniej dobrą, wymówkę -tym lepiej! Mój tatuś nie był tym zachwycony, niechętnie wypisywał mi zwolnienia z byle katarku. Mama też patrzyła różnie na takie sytuacje. W gimnazjum się to już trochę zmieniło, polubiłam lekcje wychowania fizycznego. Myślę, że dużo zawdzięczam nauczycielce. Potem zaczęły się w domu treningi z Chodakowską, jakieś zajęcia dodatkowe z siatkówki, bieganie, rower i inne... Każda aktywność fizyczna, w miarę moich własnych możliwości, jest dla mnie fajną rozrywką i dobrym zagospodarowaniem czasu. A wakacje to idealny moment, aby chwytać dzień i spędzać go aktywnie. Dzisiaj, całkowicie spontanicznie, wybrałyśmy się z Kari na przejażdżkę rowerową. Udało nam się przejechać w sumie 43km. Cudowna pogoda, dobre towarzystwo i spalone kalorie! Najlepiej. Niech taka pogoda pozostanie, słońce i czyste niebo działają na mnie korzystnie i jest bezpłatne, czyż nie...
przypadkowe zdjęcie z wieczorku gimnazjalnego...
A tak w ogóle! Dostałam już część zdjęć z sesji z Piotrkowa, wciąż jednak nie mam wszystkich. W najbliższym czasie pewnie podzielę się z wami nimi :)

7 komentarzy:

  1. Ja w podstawówce ważyłam najmniej w calej klasie, od zawsze byłam niejadkiem, brałam dużo witamin i często chorowałam, teraz też jestem drobna ale widać poprawę :)

    Zajrzysz?:)
    iamfuckingcrazybutiamfreee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zawsze byłam leniwa, haha ;D nie przepadałam za wf w szkole i nadal nie przepadam, mimo iż często teraz cwiczę w domu, albo jeżdzę na rowerku albo kręcę hula hopem ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Również byłam (jestem ?) ogromnym niejadkiem, ale zawsze byłam w ruchu i nadal jestem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam zawsze lubiłam zjeść :D Zapraszam na nowy post ♥ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie jeżdżę na jakieś dalekie wyprawy rowerowe,ale za to niemal codziennie przejeżdżam jakoś 16 km :)

    http://p-ann.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo czekam na zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też byłam niejadkiem :)
    Zawsze byłam dokarmiana mimo tego, że już "pękałam" x/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Na wszelkie pytania, sugestie odpowiadam pod postem.